15.12.2018
PL EN
23.11.2018 aktualizacja 26.11.2018

Brawurowo o największych lądowych zwierzętach w historii świata

Mniej więcej raz na tydzień odkrywany jest kolejny gatunek dinozaura. W ostatnich dekadach wizerunek tych zwierząt uległ dramatycznej przemianie, poznaliśmy też nowe informacje na temat powodu ich wyginięcia - brawurowo i z lekkością pisze o tym paleontolog Steve Brusatte w książce "Era dinozaurów - od narodzin do upadku".

Najwcześniejsze dinozaury żyły w czasach, w których łatwo byłoby przygotować się do lekcji geografii, bowiem wówczas istniał tylko jeden kontynent i jeden ocean. Dinozauromorfy, czyli przodkowie dinozaurów, były wielkości kotów. A co stało się z gatunkami, które przyćmiewały przez miliony lat dinozaury - prawie wszystkie poszły do piachu - to tylko próbka możliwości Steve`a Bussate`a.

Styl jego opowieści o dinozaurach jest chwilami wręcz brawurowy. A całą wielomilionową historię tego niezwykłego gatunku zwierząt czyta się jednym tchem, mimo że - na pierwszy rzut oka - to prosta książka oparta o klucz chronologiczny: od pojawienia się dinozaurów do ich gwałtownego wyginięcia. Paleontolog nie przesadza z liczbą anegdot z życia naukowca - bardzo umiejętnie wplata je w zgrabną i lekką narrację. Dla mnie to jedna z lepszych książek popularnonaukowych, które miałem do tej pory w ręku!

A na dodatek mamy świetny polski akcent - Brusatte kilkukrotnie na kartach książki pisze o bliskiej współpracy z paleontologiem Grzegorzem Niedźwieckim z Zakładu Paleobiologii i Ewolucji na UW. Ten jest też redaktorem merytorycznym tomu, więc mamy pewność, że w czasie tłumaczenia nie doszło do przekłamań. Nie tylko komplementuje zdolności polskiego kolegi, ale też nie może nacieszyć się istnieniem Gór Świętokrzyskich i ich arcyciekawych (z punktu widzenia paleontologa) nawarstwień - "to prawdziwy raj, szansa, by zobaczyć, jak zwierzęta i ekosystemy zmieniały się na przestrzeni czasu, zwłaszcza po kataklizmie, jakim było wymieranie permskie" (czyli to, po którym na scenę weszły dinozaury).

Mnie osobiście ucieszyło to, że polski naukowiec znajduje się wśród innych wybitnych wymienionych w książce badaczy. A publikacja ma światowy zasięg, tak więc wiele osób - niezwiązanych z nauką - dowie się o Polsce i o jej wkładzie w paleontologię. Rynek literatury popularnonaukowej zdominowany jest przez społeczność anglojęzyczną - Amerykanów i Brytyjczyków. I to oni są często ich jedynymi bohaterami. Świat, w którym obraca się Brusatte jest naprawdę międzynarodowy - podróżuje on nie tylko nad Wisłę. Aby lepiej poznać różne zagadnienia dotyczące dinozaurów wizytuje olbrzymie Chiny (to stamtąd pochodzi połowa wszystkich nowych gatunków), odległą Argentynę, uroczą szkocką wysepkę czy amerykańskie pustynne pustkowia. Wśród kluczowych miejsc dotyczących poznania dziejów dinozaurów znajduje się też Polska - to wielka nobilitacja!

Nigdy nie spotkałem Brusatte'a, ani nie widziałem jego wykładu. Jestem jednak przekonany, że jest to wulkan energii i entuzjazmu. Można to poczuć czytając jego książkę. Tutaj autor nie zanudzi was długimi i skomplikowanymi opisami. Wyjaśnia złożone zjawiska, ale robi to w sposób sugestywny, używając powszechnie znanych sformułowań. W tej książce nie ma słowniczka trudniejszych wyrażeń! Ale wcale nie jest potrzebny. Jednocześnie nie odczułem strywializowania i zbanalizowania tematu.

W "Erze dinozaurów" po głowie dostają dziennikarze naukowi, których Brusatte krytykuje nieco za podkręcanie niektórych historii na temat reprezentantów tej grupy. Na przykład od czasu do czasu powraca twierdzenie na temat dinozaura T. Rexa - że uwielbiał zgniłe i martwe mięso. "Podobne oskarżenia powracają co kilka lat - dziennikarze naukowi uwielbiają tego rodzaju historie. Nie wierzcie w nie" - apeluje. Ale w końcowej części książki - dziękuję również im i określa, jako niedocenionych bohaterów, bez których dziedzina badań, którą się zajmuje "by zniknęła". To miły akcent, bo rzadko kto o nas w tego typu książkach pamięta...

Ubawił mnie błąd, który znalazłem w książce (s. 102) - że zauropody (dinozaury długoszyje) żyły... 170 lat temu (strach się bać - może jeszcze jakieś pojedyncze sztuki biegają na dalekim odludziu). Ale być może to celowo zastawiona pułapka na nieuważnego czytelnika. Przyglądając się temperamentowi i poczuciu humoru tego młodego paleontologa, nie można tego wykluczyć.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Szymon Zdziebłowski

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018