15.12.2019
PL EN
24.01.2019 aktualizacja 31.01.2019
Szymon Zdziebłowski
Szymon Zdziebłowski

Gwatemala/ Polscy archeolodzy odkryli kilkaset zabytków w świętym jeziorze Majów

Podwodne zdjęcie dokumentacyjne depozytu rytualnego składającego się z naczyń ceramicznych. Fot. Mateusz Popek Podwodne zdjęcie dokumentacyjne depozytu rytualnego składającego się z naczyń ceramicznych. Fot. Mateusz Popek

Fragment ceramicznej kadzielnicy w kształcie twarzy, świadectwa rytuałów religijnych w postaci naczyń ceramicznych - w sumie kilkaset zabytków odkryli polscy archeolodzy w czasie badań podwodnych w jeziorze Petén Itzá obok starożytnej stolicy Majów Nojpeten w Gwatemali.

Nojpeten było stolicą ostatniej z grup starożytnych Majów, która opierała się atakom europejskich zdobywców przez niemal 200 lat od momentu ich przybycia do Ameryki Środkowej. Znajdowała się na dzisiejszej wyspie Flores w południowej części rozległego jeziora Petén Itzá w Gwatemali. To m.in. wokół tego miejsca w sierpniu i wrześniu b.r. polscy archeolodzy podwodni przeprowadzili badania. O wynikach poinformowali PAP w styczniu.

"Obok starożytnej stolicy Majów odkryliśmy ponad pół tysiąca zabytków, m.in. przedmioty zatopione w czasie rytuałów religijnych" - opowiada PAP kierowniczka polskiego zespołu, archeolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, Magdalena Krzemień.

Miejsce, w którym odbywały się rytuały, znajdowało się na północ od wyspy, o czym świadczą liczne znaleziska. W jednym miejscu naukowcy dostrzegli trzy misy, umieszczone jedna w drugiej. Wewnątrz tej na górze znajdowały się fragmenty przepalonego drewna i obsydianu - szklistej skały wulkanicznej. Trzy misy spoczywały na większych naczyniach na trzech nóżkach. W jednej z nich archeolodzy odkryli obsydianowe ostrze mierzące niemal 20 cm. "Jego obecność jednoznacznie należy łączyć z rytuałem i ofiarą" - podkreśla badaczka.

Krzemień uważa, że odkrycia dokonano dokładnie w miejscu, w którym naczynia zostały pierwotnie złożone. Częściowo były zagrzebane pod dnem, dlatego nawet prądy nie były w stanie ich przesunąć.

"Zagadką jest to, w jaki sposób Majowie złożyli tę ofiarę tak, że naczynia nie rozproszyły się na większej powierzchni w czasie ich składania. Przypuszczamy, że zostały one opuszczone na dno w jakiegoś rodzaju sieci" - uważa archeolog podwodny Mateusz Popek z instytutu Archeologii UMK.

Nieco dalej leżał częściowo zniszczony fragment kadzielnicy w kształcie ludzkiej głowy. Kierowniczka projektu mówi, że bardzo podobne odkrywano już wcześniej w świątyniach Majów na lądzie.

"Podczas niektórych ceremonii kadzielnice były celowo łamane. Tak też prawdopodobnie było i w tym przypadku" - dodaje.

Badaczka mówi, że jeziora były ważnym elementem świętego krajobrazu Majów, bo woda miała dla członków tej cywilizacji przede wszystkim wyjątkowe znaczenie symboliczne – postrzegana była jako medium, przez które zmarli przechodzą do świata podziemnego.

Zbiorniki wodne były postrzegane także jako miejsca mocno związane z Chaakiem - bogiem deszczu, od którego zależą opady, a co za tym idzie - także urodzaj. "Dlatego do zbiorników wodnych na przestrzeni wieków trafiała wielka ilość różnego rodzaju darów ofiarnych" - dodaje liderka projektu.

Archeolodzy określili wiek znalezisk. Typują, że badany obszar był miejscem kultu od okresu protoklasycznego (150 lat p.n.e. – 250 n.e.) do późnego okresu klasycznego (600 – 800 r. n.e.).

Majowie bardzo długo opierali się naporowi konkwistadorów. Nojpeten - ostatnia niepodległa twierdza Majów - zostało zdobyte dopiero w 1697 r. w wyniku wielkiej bitwy. Wówczas w kierunku wyspy ruszyły statki, z których Hiszpanie atakowali Majów z broni miotanej i palnej.

Archeolodzy liczyli na to, że w czasie badań odkryją również liczne zabytki związane z tym przełomowym momentem. Ostateczna bitwa między mieszkańcami stolicy a Hiszpanami odbyła się po zachodniej stronie wyspy. Nurkując właśnie w tym rejonie Polacy natknęli się jednak tylko na część buławy, czyli broni obuchowej składającej się ze styliska i głowicy. Wyłowili dobrze zachowaną kamienną głowicę.

Nieco dalej na północ w rejonie wyspy El Hospital archeolodzy natknęli się na dnie na dużą muszlę z Morza Karaibskiego, co wskazuje na kontakty Majów z mieszkańcami Wybrzeża Karaibskiego. "Taka muszla mogła służyć jako instrument muzyczny. Być może należy ją łączyć z elitami lub sferą symboliczną, ponieważ przedmioty tego typu wiązane były z narodzinami, rytuałami dojrzewania, składaniem ofiar, wojną, a także światem podziemnym i śmiercią" - wylicza Krzemień.

Kierowniczka przedsięwzięcia podkreśla, że wszystkie zabytki znajdowały się na powierzchni dna jeziora - nie trzeba było nawet prowadzić wykopalisk. "Skoro na powierzchni odkryliśmy tyle przedmiotów, to zapewne w czasie wykopalisk natrafilibyśmy na jeszcze ich większą liczbę. Dlatego planujemy kontynuację naszych badań" - informuje Krzemień.

Sponsorami głównymi wyprawy są: Sebastian Lambert i Iga Snopek.

Postępy prac można śledzić na fanpage’u na Facebooku. 

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019