25.08.2019
PL EN
29.04.2013 aktualizacja 29.04.2013

Badaczka: Warszawa w latach 90. jednym z bardziej chaotycznych miast Europy

W pierwszej dekadzie po transformacji 1989 r. Warszawa stała się jednym z bardziej chaotycznych miast w Europie. Porządki, jakie wyłoniły się z tego chaosu nie zawsze są najlepsze dla mieszkańców - uważa doktorantka studiów miejskich z Uniwersytetu Warszawskiego.

Joanna Kusiak, doktorantka z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego zajmuje się studiami miejskimi. "Chcę odpowiedzieć na pytanie: co się stało z Warszawą po 1989 r. Podejmuję próbę odszyfrowania, co tak naprawdę kryje się za wieloznacznym pojęciem +chaos+, tak często spontanicznie używanym do opisu sytuacji Warszawy" - mówi w rozmowie z PAP. Fundacja na rzecz Nauki Polskiej przyznała doktorantce stypendium START.

Badaczka z UW mówi, że w pierwszych latach po transformacji tempo przemian w stolicy było ogromne. "Kiedy wszystko jest w ruchu, trudno jest opisać, co się właściwie dzieje z miastem, bo zanim znajdziemy na to język, miasto i tak już jest inne. Dlatego słowem-kluczem, które często odnoszone jest do Warszawy po transformacji jest +chaos+ - coś, czego nie możemy ogarnąć, nie możemy zrozumieć zasad jego działania" - mówi Kusiak.

"Warszawa w ciągu ostatnich 20 lat, a w szczególności w latach 90., była miastem bardzo chaotycznym w skali europejskiej, jeśli nie światowej" - uważa doktorantka. Przyznaje, że w każdym mieście jest obecny chaotyczny element. "Ale system socjalistyczny i idea miasta socjalistycznego były oparte na dużo mocniejszych regulacjach niż po transformacji. Miasto było wcześniej dużo silniej trzymane w ryzach" - mówi badaczka i przypomina, że przed transformacją, np. aby wprowadzić się do Warszawy, trzeba było mieć na to pozwolenie.

Zmiana ustrojowa - opowiada rozmówczyni PAP - zachwiała obowiązującymi systemami - w mieście zmieniał się kilka razy porządek administracyjny czy prawny.

Chaos w Warszawie po 1989 r. dziś widoczny jest np. w patchworkowej tkance urbanistycznej. "W Warszawie gdziekolwiek się nie stanie, widać kilka - czasem nawet dziewięć, dziesięć - różnych rodzajów architektury. To nie jest typowe" - mówi stypendystka FNP.

Innym przykładem chaosu obserwowanego w mieście był np. sposób załatwiania spraw w urzędzie lub prowadzenia miejskiej polityki. "Często obowiązywała sieć nieformalnych rozwiązań, które trzeba było zastosować" - opowiada badaczka i dodaje, że w ten sposób ludzie radzili sobie z transformacją. Przypomina też inne nieformalne działania, np. to, że warszawiacy oddolnie organizowali sobie bazary miejskie czy na czarno wynajmowali swoje mieszkania. "Takie zjawiska z zewnątrz postrzegane są jako chaos, bo reguły są za każdym razem wypracowane dopiero w działaniu" - podsumowuje badaczka z UW. Według niej sztandarowym przykładem „chaosu” jest także sytuacja własnościowa w mieście. „W tym przypadku chaos ma wręcz wymiar moralny, bo spekulacje roszczeniami prowadzą do cierpienia wielu mieszkańców” - uważa.

Doktorantka zwraca uwagę, że z chaosu po transformacji wyłaniają się porządki, które jednak nie zawsze są porządkami optymalnymi dla mieszkańców miasta. Kusiak podaje przykład porządku neoliberalnego, w którym dominują inwestorzy.

"W Warszawie do dzisiaj trwa okres dominacji deweloperów nad ideą planowania miejskiego. To bardzo silny porządek, którego efektem jest chaos wizualny - patrzymy na Warszawę i wydaje nam się, że sposób, w jaki ustawione są budynki nie ma sensu. Ale za tym stoi bardzo silny porządek oparty na idei zysku. Stworzony jest przez ludzi, których nie interesuje, czy miasto jest przyjazne dla mieszkańców, ale interesuje to, ile pieniędzy zarobią na danej działce. To jest przykład porządku, który ze względu na dobro społeczności, warto byłoby rozbić" - uważa rozmówczyni PAP.

"Na początku lat 90. wielu politykom wydawało się, że jak zdejmiemy ramy socjalistyczne, to po jakimś czasie polskie miasta staną się takie, jak miasta zachodnie. Teraz wiadomo, że jest to absolutnie nieprawda. Nie przejdziemy do żadnego gotowego modelu. Dlatego też naszym - jako ludzi teoretycznie i praktycznie zajmujących się miastami - zadaniem jest wypracowanie naszego własnego modelu miejskości, urbanizacji i miejskich transformacji. Chodzi o to, by nie naśladować ślepo miast zachodnich. Wiadomo, że Warszawa nie stanie się taka jak one - ze względu na inne warunki społeczne, ekonomiczne, geograficzne czy kulturowe" - dodaje Joanna Kusiak.

Według niej te same cechy warszawiaków, które mogły przyczynić się do wzrostu chaosu w mieście - takie jak dynamiczność, zaradność, gotowość do spontanicznego przekształcania miasta - mogą pomóc przekształcać miasto w dobrym kierunku.

"Miasto nie jest problemem teoretycznym. To miejsce, w którym wszyscy mieszkamy. Za moją pracą naukową stoi pewien prosty program polityczny: chciałabym, żeby moje miasto Warszawa było lepszym miejscem do życia. Program ten jest możliwy do zrealizowania, ale potrzebne jest dużo cierpliwości i współpraca wielu grup – naukowców, miejskich aktywistów, mieszkańców, polityków" - kończy Joanna Kusiak.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ ula/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019