15.09.2019
PL EN
06.05.2014 aktualizacja 06.05.2014

Zięby z Galapagos z niewielką pomocą pozbędą się pasożytów

Bawełna nasączona łagodnym środkiem owadobójczym może pomóc chronić pisklęta dzikich zięb z Galapagos – informuje pismo „Current Biology”. Naukowcy zauważyli, że ptaki zanoszą do swoich gniazd podsuwane im kępki nasączonej bawełny.

Zdaniem badaczy metoda ta może pomóc chronić zagrożone gatunki ptaków a nawet niektóre ssaki. "Próbujemy pomóc ptakom w tym, by pomagały sobie same" - mówi profesor biologii Dale Clayton, jeden z autorów publikacji nt. tej techniki w piśmie "Current Biology".

"Taka auto-dezynfekcja ma znaczenie dlatego, że nie mamy innych metod zwalczania tego pasożyta" - dodaje inna autorka pracy, biolog z University of Utah, Sarah Knutie. Chodzi o larwy much Philornis downsi, które pasożytują na pisklętach, żywiąc się ich krwią. Z badań wynika, że larwy mogą doprowadzić do śmierci wszystkie pisklęta w opanowanym przez siebie gnieździe.

Jak wyjaśnia Clayton, obecna w gniazdach mucha mogła dotrzeć na Galapagos za pośrednictwem statków i łodzi z Ekwadoru. Nie wiadomo, kiedy do tego doszło. Liczne muchy zaczęto dostrzegać na wyspach w latach 90. "Ptaki nie miały z nimi wcześniej kontaktu, są więc bardzo podatne na atak. Z perspektywy ptaków te muchy to przybysze z kosmosu" - mówi.

Z kolei Knutie zauważa, że muchy atakują wszystkie ptaki gniazdujące na wyspach, w tym większość spośród 14 gatunków zięb Darwina, z których dwa są zagrożone. Na jednej z Galapagos (Wyspie Izabeli) pozostało już niespełna sto kłowaczy namorzynowych (zaliczanych do zięb Darwina), a na wyspie Floreana zięb reprezentujących inny zagrożony gatunek pozostało jedynie ok. 1 620. Larwy much atakujące gniazda mogą mieć udział w kryzysie.

Clayton zapewnia, że wykorzystany w eksperymencie pestycyd, permetryna, jest dla ptaków bezpieczny. Przy okazji może uśmiercić kilka innych rodzajów pasożytów gniazd. Jego wykorzystanie badacz porównuje z użyciem szamponu przeciwko wszom u dzieci. "Permetryna jest bezpieczna, żaden toksykolog nie będzie z tym dyskutował. Ciekawe jest jednak to, czy u much pojawi się mechanizm pozwalający się oprzeć jej działaniu, jak to się stało u wszy" - mówi.

Zdaniem eksperta można tego uniknąć, jeśli nasączona bawełna będzie podrzucana jedynie w tych okolicach, w których żyją zagrożone zięby.

Sześćdziesiąt „dozowników” na waciki na Wyspie Izabeli, zajmującej mniej niż kilometr kw. - tyle powinno wystarczyć, aby pomóc żyjącym tam zagrożonym ziębom - szacują Knutie i Clayton.

W ramach eksperymentów Knutie i jej zespół rozstawili w okolicy gniazd zięb dozowniki z bawełną nasączoną środkiem. Później sprawdzali, czy waciki trafiły do gniazd. Okazało się, że skorzystały z nich co najmniej cztery gatunki zięb. Kiedy pisklęta dorosły i opuściły gniazda, naukowcy zebrali te gniazda, rozmontowali je i policzyli obecne tam larwy much, po czym analizowali materiał, z którego ptaki korzystały przy budowie.

Okazało się, że bawełnę wpleciono do 22 spośród 26 badanych gniazd. Analiza pasożytów potwierdziła skuteczność metody. Dla ochrony przed pasożytem bawełny wystarczy gram - tyle, ile mieści się w naparstku.

Analogiczną metodę można wykorzystać do ochrony nieświszczuków - gryzoni z amerykańskich prerii, dawniej zagrożonych, a dziś wyjętych z tej kategorii, lecz wciąż nielicznych. Problemem są muchy przenoszące na nie dżumę - tłumaczy Knutie. W norach nieświszczuków próbowano rozpylać permetrynę, co jednak wymaga mnóstwa czasu. Być może łatwiej rozpylić ten środek na gatunkach roślin chętnie zabieranych przez nieświszczuki do jam - sugerują badacze.

Jak przypomina Knutie, nasączone permetryną waciki rozkładano też na północnym wschodzie USA dla myszy. Te zabierały je do nor i pozbywały się kleszczy. Brak jest jednoznacznych danych do oceny skuteczności tej metody - dodaje. (PAP)

zan/ krf/

Copyright © Fundacja PAP 2019