18.08.2019
PL EN
18.07.2015 aktualizacja 18.07.2015

Szukali krabów, znaleźli wulkany

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Na dnie morza nieopodal Australii naukowcy znaleźli skupisko wygasłych wulkanów, mających prawdopodobnie 50 mln lat. Natrafili na nie podczas poszukiwań skupisk homarów.

Centrum skupiska wulkanów znajduje się dokładnie 248 km od wejścia do portu Sydney. Skupisko ma sześć kilometrów szerokości i ciągnie się na przestrzeni 20 km. Dno morskie ma w tym miejscu niemal 5 km głębokości; najwyższy punkt skupiska wyrasta z dna morskiego na wysokość 3 998 m. O znalezisku informuje australijska uczelnia University of New South Wales (UNSW).

Po czterech wulkanach ze skupiska pozostały kaldery - wielkie zagłębienia w szczytowej części, powstałe wskutek eksplozji albo zapadnięcia się stropu komory pomagmowej wraz ze stożkiem wulkanicznym. Średnica krawędzi największej z nich wynosi 1,5 km i wznosi się 700 m nad dno morza.

"To szczególny typ wulkanów, ważny dla geologów, gdyż stanowi coś w rodzaju okna pozwalającego zajrzeć w głąb morskiego dna" - podkreśla ekspert w dziedzinie wulkanów i petrologii skał magmowych, prof. Richard Arculus z Australian National University.

"Opowiadają nam fragment historii dotyczący tego, jak Nowa Zelandia i Australia oddzieliły się od siebie ok. 40-80 mln lat temu" - mówi Arculus dodając, że ich analizy pomogą naukowcom namierzyć na morskim dnie kolejne miejsca, warte dalszych badań.

Uzyskany z sonarów obraz dna morskiego można zobaczyć pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=ZidbDIk6Yeo

Wulkanów nie znaleziono wcześniej, gdyż sonar obecny na statku badawczym Southern Surveyor, używanym dotychczas przez Marine National Facility (MNF), pozwalał na mapowanie dna morskiego tylko do głębokości 3 tys. m. "To oznaczało, że połowa dna morskiego należącego do Australii pozostawała poza jego zasięgiem" - zauważył Arculus. Dodał, że sonar obecny na pokładzie nowego statku (o nazwie Investigator) może mapować dno morskie praktycznie na każdej głębokości.

Na nieczynne wulkany naukowcy natrafili podczas poszukiwań "żłobków" homarów - miejsc, w których przebywają i dojrzewają młode formy tych skorupiaków. Niezależnie od poszukiwań biologicznych, instrumenty statku wykonywały rutynowe pomiary dna morskiego, na podstawie których powstają później mapy.

"Wyprawa była nieprawdopodobnie owocna. Odkryliśmy nie tylko grupę wulkanów na progu Sydney; zadziwiło nas też odkrycie, że wir nieopodal Sydney to miejsce, w którym obecne są larwalne formy homarów w porze roku, w jakiej się ich tam nie spodziewaliśmy" - powiedział kierownik naukowy wyprawy, biolog morski z UNSW, prof. Iain Suthers.

Nagranie larwalnych form homarów można zobaczyć tu: https://www.youtube.com/watch?v=Dwh3mJDgo1U

Badacz zaznacza, że nowy statek daje niedostępne dotychczas możliwości. "Będąc na morzu, Investigator może przesyłać i odbierać dane, co oznacza, że zespół naukowców w bazie UNSW w Sydney może analizować informacje zbierane na bieżąco na morzu i odsyłać statkowi wyniki oraz obraz satelitarny. Dzięki temu niemal na bieżąco możemy śledzić wiry - tłumaczył prof. Suthers. - Dzięki temu pierwszy raz udało się na bieżąco zareagować na zmienną dynamikę oceanu. Dla biologa oceanicznego takiego jak ja nie ma nic bardziej elektryzującego".

"Niesamowicie było odkryć młodociane formy gatunków ryb poławianych na skalę przemysłową, zaledwie 150 km od brzegu, kiedy już myśleliśmy, że gdy raz wyniosły się one na pełne morze to więcej ich nie zobaczymy. Ale w rzeczy samej te wiry są też miejscem dojrzewania zwierząt morskich wzdłuż wschodnich wybrzeży Australii" - opisał Suthers.

Dwutygodniowa wyprawa badawcza wyruszyła z Brisbane 3 czerwca. Uczestniczyło w niej 28 badaczy z australijskich ośrodków naukowych. (PAP)

zan/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019