24.03.2019
PL EN
22.03.2016 aktualizacja 22.03.2016

Nowoczesna szczepionka przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu ma 40 lat

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Mija 40 lat od rozpoczęcia produkcji pierwszej nowoczesnej szczepionki przeciw wirusowi kleszczowego zapalenia mózgu (KZM). Na to poważne schorzenie, przenoszone przez kleszcze, wciąż brak skutecznych leków, a szczepionka to jedyna skuteczna profilaktyka – podkreślają eksperci.

„Warto o tym przypomnieć właśnie teraz, gdy rozpoczyna się sezon na kleszcze” – oceniła w rozmowie z PAP prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Jak wyjaśniła dorosłe postacie kleszczy, które przenoszą wirusa wywołującego KZM, zaczynają być aktywne już od 7 stopni Celsjusza. „Najbardziej niebezpiecznie robi się, gdy temperatura po zimie szybko wzrośnie powyżej 10 stopni C. Wtedy budzą się również młodsze postacie - larwy i nimfy – i zaczynają żerować równolegle z postaciami dorosłymi” - powiedziała prof. Zajkowska. Dodała, że pojawieniu się większej liczby kleszczy sprzyja również wilgotna wiosna.

KZM jest ostrą chorobą zakaźną centralnego układu nerwowego, która może mieć trwałe następstwa neurologiczne, w tym porażenie, a nawet prowadzić do zgonu. „W 90 proc. przypadków zakażenia wirusem KZM mijają samoistnie. Ciężki przebieg choroby, z zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych częściej obserwuje się u osób starszych, oraz u osób z obniżoną odpornością, np. osoby po przeszczepie narządu leczone immunosupresyjne, czy osoby leczone na reumatoidalne zapalenie stawów” - wyjaśniła prof. Zajkowska.

KZM jest wywoływane przez wirusa z rodzaju Flawiwirusów, roznoszonego przez kleszcze. Należą tu również: wirus wywołujący dengę oraz wirus żółtej gorączki (żółtej febry).

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) KZM występuje w krajach środkowej, wschodniej i północnej Europy, w północnych Chinach, Mongolii i na terenie Federacji Rosyjskiej (np. Syberia).

Jak wyjaśniła PAP prof. Zajkowska, w Polsce ryzyko zachorowania na KZM jest rozłożone nierówno. Największe jest w północno-wschodniej części kraju – np. w województwie podlaskim oraz na południu. „Co roku rejestrujemy ok. 200 przypadków KZM. Są to wyłącznie przypadki rozpoznane i potwierdzone. Dlatego, faktyczna liczba zakażeń wirusem może być większa” - oceniła. Dodała, że w niektórych latach liczba przypadków rośnie do ok. 300. Podobne statystyki dotyczą też naszych sąsiadów, jak Litwa, Łotwa, Białoruś, a najwięcej zachorowań mają Czesi.

Podczas spotkania, które na początku marca zorganizowano w Orth pod Wiedniem, z okazji obchodów 40-lecia wdrożenia nowoczesnej szczepionki na KZM, prof. Roman Prymula ze Szpitala Uniwersyteckiego w Hradec Kralowe w Czechach powiedział, że rocznie liczba przypadków KZM w jego kraju wynosi od 300 do nawet 1000 (w 2015 r. potwierdzono tam 351 przypadków). Tymczasem, z danych podanych na spotkaniu wnika, że w 2015 r. w Austrii, gdzie kleszczy jest bardzo dużo i gdzie wcześniej notowano dużą liczbę zachorowań na KZM, potwierdzono 64 przypadki tego schorzenia.

Zdaniem prof. Prymuli te różnice wynikają z dużego rozpowszechnienia szczepień przeciw KZM w Austrii, mimo że nie są one obowiązkowe. „W Austrii aż 85 proc. populacji szczepi się przeciw KZM, natomiast w Czechach od 18 a 23 proc.” - zwrócił uwagę ekspert.

Prof. Zajkowska przypomniała, że odsetek osób szczepiących się przeciw KZM w Austrii jest najwyższy w Europie. Austriacy są zresztą twórcami pierwszej nowoczesnej szczepionki przeciw wirusowi, który wywołuje to schorzenie. Opracował ją wirusolog prof. Christian Kunz z Uniwersytetu Wiedeńskiego. Jej produkcja ruszyła w 1976 r. w Orth nad Dunajem (pod Wiedniem).

Wcześniejsza szczepionka przeciw KZM powstała w 1937 r. w byłym Związku Radzieckim, gdzie wiosną i latem wybuchały ogniska choroby. Była ona jednak produkowana na bazie wirusów z mózgów myszy i powodowała wiele reakcji niepożądanych. Szczepionkę austriacką zaczęto produkować na bazie wirusów namnażanych w komórkach zarodków kurzych, a następnie dezaktywowanych.

W 1994 r. pojawiła się druga szczepionka na KZM, także chroniąca przed trzema typami wirusa, w tym wszystkimi, które występują w Europie oraz syberyjskim i dalekowschodnim.

Według prof. Zajkowskiej obie szczepionki są podobne pod względem skuteczności i schematu dawkowania – trzeba przyjąć trzy dawki, a następnie doszczepić się jedną dawką po trzech latach, a później co pięć lat.

Na KZM nie ma na razie żadnej specyficznej i skutecznej terapii. Chorobę leczy się objawowo. Dokładnie odwrotnie jest z boreliozą, innym zakaźnym schorzeniem przenoszonym przez kleszcze, na które z kolei brak szczepionki.

„Dlatego dobrze jest zaszczepić się przeciw wirusowi, który wywołuje tę chorobę” - zaznaczyła prof. Zajkowska. Przede wszystkim powinny to robić osoby z grup ryzyka, osoby, które często spacerują po lesie, uprawiają w nim jogging, jeżdżą rowerem. Warto szczepić też dzieci, które są bardziej narażone na ugryzienia kleszczy ze względu na dużą ruchliwość. Nawet jeżeli KZM nie spowoduje u nich od razu widocznych problemów, to może mieć odległe skutki w postaci deficytów neurologicznych, np. większych problemów z nauką, tłumaczyła specjalistka.

Zdaniem prof. Zajkowskiej o skuteczności szczepienia się przeciw KZM świadczy to, że od kiedy leśnicy w Polsce zaczęli być szczepieni jako grupa zawodowa (od 1993 r.) to zachorowania wśród nich dramatycznie spadły. „Pamiętam taki rok, że z powodu dużej liczby przypadków KZM musieliśmy zamienić salę wykładową na salę chorych, bo nie mieliśmy gdzie tych leśników kłaść. A gdy zaczęto ich szczepić przestali chorować i mieć powikłania KZM. To najlepszy dowód na skuteczność tych szczepień” - podsumowała specjalistka.

PAP - Nauka w Polsce

jjj/ pz/

Copyright © Fundacja PAP 2019