20.10.2019
PL EN
11.03.2017 aktualizacja 11.03.2017

Pierwszy w Polsce przeszczep krzyżowy nerek między miastami

Pomiędzy Warszawą i Szczecinem został po raz pierwszy w Polsce przeprowadzony u dwóch par przeszczep krzyżowy nerek od żywych dawców niespokrewnionych. Obie operacje się powiodły – poinformował PAP dyrektor Instytutu Transplantologii WUM prof. Artur Kwiatkowski.

<p> Obie operacje wszczepienia nerek odbyły się we wtorek, równolegle w Warszawie i Szczecinie. W stolicy przeprowadzili je specjaliści Instytutu Transplantologii oraz Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie (pod kierunkiem prof. Kwiatkowskiego oraz dr. Rafała Kieszka). W Szczecinie wykonał je zespół pod kierunkiem ordynatora oddziału nefrologii i transplantacji nerek Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego prof. Marka Myślaka oraz dr. Tomasza Śluzara z oddziału chirurgii ogólnej i transplantacyjnej tego samego szpitala.</p> <p> <br /> <br /> Narządy pobrane od dawców zostały bezpłatnie przewiezione samolotami rejsowymi LOT przez upoważnione do tego osoby. "Przygotowaliśmy wersję awaryjną na wypadek, gdyby warunki pogodowe nie pozwalały na transport drogą lotniczą. Wtedy z obu miast miałyby być wysłane karetki, które spotkałyby się w połowie drogi między Warszawą oraz Szczecinem, i wymieniłyby się nerkami ofiarowanymi przez dawców" - powiedział prof. Kwiatkowski. Chodziło o to, żeby po usunięciu nerek ich transport do czasu wszczepienia nie trwał dłużej, niż sześć godzin.<br />  </p> <p> Specjalista poinformował PAP, że przygotowania do zabiegu trwały kilka miesięcy. Zaczęło się od tego, że do Instytutu Transplantologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zgłosiła się para z okolic Lublina. Żona cierpiała na niewydolność nerek i była dializowana, a jej mąż zadeklarował, że odda jej swoją nerkę. Nie mógł być jednak dawcą dla żony z przyczyn immunologicznych (niezgodności grup krwi, przeciwciała anty HLA u biorcy – PAP).<br />  </p> <p> Według prof. Kwiatkowskiego w bazie Instytutu jest już ponad 30 par, które chcą się wymienić nerkami z powodu niezgodności immunologicznej. Tym razem najlepiej udało się dopasować pary z Lublina oraz tę, która została zgłoszona ze Szczecina. "W przypadku pary szczecińskiej sytuacja była odwrotna: to mąż potrzebował nerki, a chciała mu ją ofiarować jego żona" – powiedział specjalista.<br />  </p> <p> Postanowiono, że tym razem przeszczep krzyżowy odbędzie się w dwóch miastach, a nie jak do tej pory - wszystkie operacje w Warszawie. Wcześniej w 2015 r. w stolicy przeprowadzono transplantację krzyżową u dwóch par, w których mężczyźni chcieli oddać nerkę swym partnerkom, ale nie mogli tego zrobić z powodu niezgodnej grupy krwi lub próby krzyżowej, który wykazała, że nie można między nimi wykonać przeszczepu.<br />  </p> <p> Prof. Kwiatkowski powiedział, że obie operacje wszczepienia nerek w Warszawie i Szczecinie się powiodły. "U obu biorców, kobiety i mężczyzny, normalizują się parametry nerkowe" - zapewnił. Dawca z Lublina, od którego pobrano nerkę w Warszawie, ma opuścić szpital w piątek, a jego żona, która otrzymała nerkę od kobiety ze Szczecina – najpóźniej w najbliższy poniedziałek.<br />  </p> <p> "Droga do przeszczepu była długa i trwała ponad rok" - wyznała Aurelia Miszczak, która przekazała swoją nerkę mężczyźnie z Lublina. "Nasza operacja była o tyle nietypowa, że nasze nerki latały między szpitalami samolotem. Mieliśmy duże wątpliwości co do takiego przeszczepu, obawialiśmy się, że narządy mogą w jakiś sposób ucierpieć podczas transportu. Lekarze przekonali nas. Okazało się, że nasze nerki zaczęły od razu pracować, jeszcze na stołach operacyjnych" - powiedziała wzruszona dawczyni.<br />  </p> <p> "Moja choroba ujawniła się cztery lata temu. Przez trzy lata miałem dializy, musiałem jeździć do szpitala w Choszcznie trzy razy w tygodniu. Dializa trwała cztery godziny. Przez ostatni rok czekałem na transplantację. Teraz otrzymałem drugie życie" - powiedział Adam Miszczak, biorca ze Szczecina. Jak dodał, po operacji ma pozytywne wyniki medyczne, wróciło też dobre samopoczucie.<br />  </p> <p> "W tej chwili na krajowej liście biorców jest ok. 2 tys. chorych. Szacujemy, że rocznie we wszystkich 20 ośrodkach w Polsce przeszczepiamy ok. tysiąca nerek pobranych ze zwłok. W krajach rozwiniętych 50 proc. organów zyskuje się od dawców żywych. Jeśli zwiększymy o połowę nasze możliwości, wówczas zapewnimy organy wszystkim potrzebujących pacjentom" - powiedział w rozmowie z PAP dr Tomasz Śluzar z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie.<br />  </p> <p> "Mamy nadzieję, że podobnych przeszczepów będzie wkrótce więcej. Jesteśmy przygotowani do tego, żeby wymienić się nerkami z dowolnym miastem w kraju, a nawet w całej Europie, np. z Pragą, Paryżem czy Amsterdamem" – powiedział prof. Kwiatkowski. Dodał, że Instytut Transplantologii WUM otrzymał już takie propozycje m.in. z Czech i Holandii, a nawet z Ohio w USA.<br />  </p> <p> W Stanach Zjednoczonych przeszczepy krzyżowe wykonuje się jednocześnie nawet u kilkudziesięciu par, a nerki przewożone są często samolotami. Wymaga to jednak koordynacji wielu ośrodków transplantologicznych. W Europie w tak dużej skali jeszcze nie przeprowadzono tych operacji. Największy ośrodek w tego rodzaju zabiegach jest w Rotterdamie.<br />  </p> <p> Prawo w Polsce dopuszcza przeszczepy od żywych dawców niespokrewnionych. Według art. 13 Ustawy Transplantacyjnej musi być to jednak uzasadnione "szczególnymi względami osobistymi". (PAP)<br />  </p> <p> zbw/ mzb/ zan/</p>
Copyright © Fundacja PAP 2019