23.09.2019
PL EN
03.05.2019 aktualizacja 03.05.2019

Za 50 lat na Facebooku będą głównie martwe dusze

Źródło: Fotolia Źródło: Fotolia

Do roku 2070 na Facebooku będzie więcej kont należących do zmarłych, niż do żywych – informuje strona internetowa University of Oxford.

Analiza przeprowadzona przez ekspertów z Oxford Internet Institute (OII) wskazuje, że spośród osób, które używały Facebooka w roku 2018, co najmniej 1,4 miliarda umrze przed rokiem 2100, zaś do roku 2070 liczba "martwych dusz" przewyższy liczbę żyjących użytkowników. Jeśli natomiast największa sieć społecznościowa na świecie będzie rosła tak szybko, jak dotychczas - liczba zmarłych użytkowników może sięgnąć 4,9 miliarda przed końcem stulecia.

"Statystyki te rodzą nowe i trudne pytania dotyczące tego, kto ma prawo do wszystkich tych danych, w jaki sposób należy zarządzać nimi w najlepszym interesie rodzin i przyjaciół zmarłych, a także jak wykorzystać je w przyszłości do zrozumienia przeszłości" - powiedział główny autor, Carl Öhman, doktorant w OII.

"Na poziomie społecznym właśnie zaczęliśmy zadawać te pytania i mamy przed sobą długą drogę. Ponieważ pewnego dnia wszyscy odejdziemy i zostawimy nasze dane, zarządzanie nimi w końcu wpłynie na każdego, kto korzysta z mediów społecznościowych. Ale wszystkie profile zmarłych użytkowników to także coś większego, niż suma ich części. Jest to - lub przynajmniej stanie się - częścią naszego globalnego dziedzictwa cyfrowego" – zaznaczył Öhman.

"Nigdy w historii tak wielkie archiwum ludzkich zachowań i kultury nie było gromadzone w jednym miejscu. Kontrolowanie tego archiwum będzie w pewnym sensie kontrolowaniem naszej historii. Dlatego ważne jest, aby zapewnić, że dostęp do tych danych historycznych nie jest ograniczony do pojedynczej firmy nastawionej na zysk. Ważne jest również, aby upewnić się, że przyszłe pokolenia będą mogły wykorzystać nasze dziedzictwo cyfrowe do zrozumienia swojej historii" – podkreślił współautor, David Watson.

Analiza określa dwa potencjalne ekstremalne scenariusze, zaznaczając, że ostateczny wynik będzie ich wypadkową.

Pierwszy scenariusz zakłada, że po roku 2018 nie dołączają nowi użytkownicy. W tych warunkach udział martwych użytkowników z Azji gwałtownie wzrasta, do końca wieku stanowiąc niemal 44 proc. całości. Prawie połowa tych profili pochodzi z Indii i Indonezji. Razem będą one stanowiły niespełna 279 milionów zmarłych użytkowników Facebooka do roku 2100.

Drugi scenariusz zakłada, że Facebook stale rośnie globalnie tak, jak obecnie - o 13 proc. rocznie, aż rynek osiągnie nasycenie. W tych warunkach Afrykanie stanowić będą coraz większy odsetek martwych użytkowników. W szczególności dotyczyłoby to Nigerii, która w tym w scenariuszu stanowiłaby ponad 6 proc. całości. Natomiast użytkownicy z Zachodu będą stanowić mniejszość – w czołowej dziesiątce znajdą się jedynie Stany Zjednoczone.

"Wyniki powinny być interpretowane nie jako przewidywanie przyszłości, ale jako komentarz do teraźniejszości i szansa kształtowania przyszłości, w stronę której zmierzamy" - wyjaśnia Öhman. Podkreślił, że pilnie potrzebna jest krytyczna dyskusja na temat +śmierci online+ i jej implikacji na dużą skalę. Facebook jest tylko przykładem tego, co czeka na każdą platformę o podobnej skali łączności i globalnym zasięgu.

"Facebook powinien zaprosić historyków, archiwistów, archeologów i etyków do udziału w zarządzaniu ogromną ilością zgromadzonych danych, które zostawiamy po sobie, gdy odchodzimy. Nie chodzi tylko o znalezienie rozwiązań dla następnych kilku lat, ale prawdopodobnie na wiele dziesięcioleci" – dodał Watson.

Prognozy opierają się na danych ONZ, które określają oczekiwaną liczbę zgonów i całkowitą populację każdego kraju na świecie z uwzględnieniem wieku oraz danych z Facebooka pochodzących z firmowej funkcji Audience Insights. (PAP)

Autor: Paweł Wernicki

pmw/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019