14.11.2019
PL EN
31.05.2019 aktualizacja 03.06.2019

Naukowcy chcą walczyć z ociepleniem, pompując do atmosfery dwutlenek węgla

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Naukowcy z amerykańskiego Uniwersytetu Stanforda zasugerowali nowatorski – i kontrowersyjny - sposób walki ze zmianami klimatycznymi. Zamiast usuwać dwutlenek węgla z atmosfery, chcą wpuścić go tam więcej – kosztem groźniejszego dla klimatu metanu.

Swój pomysł badacze opisali na łamach „Nature Sustainability”. Proponują, by atmosferyczny metan, który jest bardzo silnym gazem cieplarnianym, zmienić w mniej szkodzący dwutlenek węgla.

Większość dotychczasowych scenariuszy mających na celu ograniczenie globalnego ocieplenia do 2 st. C. ponad poziom przedindustrialny jest połączeniem dwóch strategii: zmniejszania emisji dwutlenku węgla oraz jednoczesnego usuwania jego nadmiaru z atmosfery, np. przez sadzenie drzew.

Autorzy nowego badania są zdania, że istnieje trzeci, bardziej kontrowersyjny, ale być może skuteczniejszy sposób. Należy usunąć z atmosfery metan, który choć występuje tam w dużo mniejszych ilościach niż CO2, jest 84 razy silniejszym od niego gazem cieplarnianym.

W 2018 roku stężenia metanu w atmosferze przekroczyły 2,5-krotnie poziom z epoki przedindustrialnej. Naukowcy wskazują jednak, że wyeliminowanie wielu jego źródeł, takich jak uprawa ryżu czy hodowla bydła, byłoby niezwykle trudne oraz kosztowne.

”Alternatywą jest zrównoważyć te emisje przez usunięcie metanu, by efekt netto na ocieplanie atmosfery był zerowy” – tłumaczy jeden z autorów badania Chris Field z Uniwersytetu Stanforda.

Usuwanie metanu z atmosfery stanowi jednak duże wyzwanie, bo jego stężenie w powietrzu jest bardzo niskie. Autorzy publikacji znaleźli rozwiązanie w postaci zeolitów, minerałów glinokrzemianowych, które działałyby jak nasiąkająca metanem gąbka.

”Porowata struktura molekularna, względnie duża powierzchnia i możliwa zawartość miedzi i żelaza czyni zeolity obiecującymi katalizatorami wychwytywania metanu i innych gazów” – mówi prof. Ed Solomon, chemik z Uniwersytetu Stanforda.

Naukowcy wyobrażają sobie gigantyczne urządzenia z elektrycznymi wiatrakami tłoczącymi powietrze do komór wypełnionych sproszkowanymi lub granulowanymi zeolitami. Wychwycony przez nie metan zostawałby następnie podgrzany, by przekształcił się w dwutlenek węgla, który potem uwalniano by do atmosfery.

By przywrócić stężenie metanu w atmosferze do stanu przedindustrialnego, trzeba usunąć z atmosfery ok. 3,2 mld ton tego gazu, szacują badacze. Oznacza to dodatkowe emisje ok. 8 mld ton dwutlenku węgla – czyli aktualnie ilość równoważną globalnym przemysłowym emisjom CO2 z kilku miesięcy.

”Nie jest to mało, ale nie jest to też ilość zmieniająca stan rzeczy” – mówi prof. Rob Jackson z Uniwersytetu Stanforda, który kierował badaniem. Jak przekonuje, jeśli jego plan powiódłby się, udałoby się zmniejszyć globalne ocieplenie o 15 procent.

Nowatorski pomysł ma ponadto przynieść korzyści nie tylko klimatowi, ale też możliwe zyski finansowe, głosi publikacja.

Dotychczasowe koncepcje wychwytywania i przechowywania CO2 są obciążone olbrzymimi kosztami. Proces usuwania metanu z atmosfery też nie będzie tani, ostrzegają jego pomysłodawcy, ale może być opłacalny przy wysokich cenach kompensacji emisji węgla.

Urządzenie o wymiarach 100x100 metrów mogłoby przynosić rocznie nawet miliony dolarów przychodu, a jednocześnie usuwać z powietrza znaczące ilości metanu, szacują naukowcy. Sugerują też, że podobne rozwiązanie – zamiany silniejszego gazu cieplarnianego na słabszy - można zastosować w przypadku pozostałych podgrzewających Ziemię gazów.

”Jeśli opracujemy tę technologię do perfekcji, może ona przywrócić w atmosferze przedprzemysłowe ilości metanu i innych gazów” – uważa prof. Jackson. (PAP)

dwo/ jjj/

https://www.nature.com/articles/s41893-019-0299-x

Copyright © Fundacja PAP 2019