07.04.2020
PL EN
18.02.2020 aktualizacja 18.02.2020

Pseudonauka wyjaśniona, czyli "Światy równoległe"

Skąd biorą się koncepcje pseudonaukowe i wszelkiej maści "podejrzane teorie"? Jaka jest motywacja ich twórców? O co w tych koncepcjach tak naprawdę chodzi i dlaczego nie mają one wiele wspólnego z prawdą? - o tym pisze dziennikarz Łukasz Lamża w książce "Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze".

W dzisiejszym świecie, w którym dostęp do informacji stał się niemal nieograniczony, jak grzyby po deszczu rozpowszechniają się informacje, które nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Dotyczy to w zasadzie wszystkich dziedzin życia. Fake newsy atakują świat polityki i gospodarki, ale też - w dużej mierze - świat nauki.

Dziennikarz naukowy Łukasz Lamża podjął się we właśnie opublikowanej (nakładem wydawnictwa Czarne) książce dekonstrukcji różnego rodzaju - jak sam pisze - "podejrzanych teorii". Nie robi tego ex cathedra. Próbuje zrozumieć np. osoby, które obawiają się szczepić czy korzystają z usług radiestety.

"Łatwo niestety spotkać się z uproszczonym, krzywdzącym skwitowaniem: +to idioci" albo +to oszuści+. Zwykle to nieprawda" - podkreśla. Lamża pisze, że nad książką pracował wiele miesięcy i nie udało mu się spotkać przedstawiciela nurtu pseudonaukowi, którego mógłby określić jako "prawdziwie cynicznego oszusta". To właśnie otwarte podejście do różnego rodzaju ruchów tego typu powoduje, że książka jest naprawdę ciekawa.

"Autor broni rozumu, nie atakując i nie ośmieszając. Przytacza fakty zgodnie ze współczesną wiedzą. Nie zakłada z góry złych intencji" - pisze w recenzji książki prof. Magdalena Fikus. Sam autor dodaje, że stara się nie pokpiwać i nie puszczać oka, ale - jak zaznacza - jest tylko człowiekiem.

Lamża zwraca uwagę, że kluczowe w rozpowszechnianiu "podejrzanych teorii" jest granie na emocjach i budowanie obrazów (często przerażających). Ten element jest wspólny dla promotorów koncepcji chemtrails (rzekomo szkodliwych smug generowanych przez samoloty, których zawartość ma m.in. wpływać na psychikę ludzi) czy osób, które sądzą, że kabelek zasilający kosztujący parędziesiąt tysięcy złotych spowoduje, że jakość dźwięku w sprzęcie audio będzie lepsza. Wyznawcy teorii pseudonaukowych są też często skrajnie nieufni względem wszystkich instytucji i autorytetów, doszukują się globalnych spisków i konspiracji.

Duża część książki dotyczy kwestii zdrowia - irydologii (wiary, że tęczówka zdradzi każdą chorobę), strukturyzacji wody (zmiany struktury wody, by była zdrowsza) czy homeopatii. Ta ostatnia dziedzina ma tyle wspólnego z prawdą, co teoria o istnieniu płaskiej Ziemi. Jednak - jak zauważa Lamża - przeniknęła do "głównego nurtu". Preparaty homeopatyczne produkowane są dziś przez firmy farmaceutyczne, a ich sprzedaż to wielki biznes. W skrócie - metoda polega na leczeniu chorób mikroskopijnymi dawkami wysoce rozcieńczonych wybranych substancji. Nie ma jednak dowodów, że homeopatia działa. Lamża pisze wprost: to po prostu wierutna bzdura - jej skuteczności nie potwierdza nauka, a dopuszczone są do obrotu, dzięki uproszczonej procedurze, w której nie są wymagane dowody na skuteczność terapeutyczną.

Autor sugeruje, że pseudonauka jest "zaraźliwa". Osoba, która uważa, że Ziemia jest płaska częściej będzie wierzyć też w chemtrails. Tym bardziej warto przekonywać osoby sceptyczne do sięgania do sprawdzonych źródeł wiedzy. Niestety bywają one nieufne względem akademików. Twierdzą na przykład, że naukowcy ciągle zmieniają ciągle zdanie - taki obraz wyłania się czasami z doniesień medialnych. Z czego on wynika? Media donoszą głównie o przewrotach w rozumieniu świata, a nie o milionach przypadków, gdy nowe badanie potwierdziło stare. Dlatego bierni obserwatorzy mogą dojść do wniosku: nauka stoi na kruchym fundamencie, a tak oczywiście nie jest.

Może zatem nową książkę Lamży powinni też przeczytać dziennikarze i wyciągnąć wnioski również dla siebie?

Szymon Zdziebłowski

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2020