19.11.2019
PL EN
10.03.2019 aktualizacja 10.03.2019

Silne El Niño przyniosło więcej epidemii na całym świecie

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Rekordowe El Niño w sezonie 2015-16 przyczyniło się do większej liczby regionalnych ognisk chorobowych na całym świecie – wynika z nowego badania NASA, które analizuje skutki zdrowotne tego zjawiska w skali globalnej.

El Niño to nieregularnie pojawiające się zjawisko klimatyczne, podczas którego wody powierzchni oceanu w strefie równikowej ocieplają się ponad normę. Liczne badania dowiodły, że choć El Niño występuje głównie na Pacyfiku, ma wpływ na warunki pogodowe na całej kuli ziemskiej.

Jak opisują autorzy publikacji w Scientific Reports pisma ”Nature”, spowodowane silnym w sezonie 2015-16 El Niño zmiany w opadach, temperaturach powierzchni lądu oraz wegetacji stworzyły wyjątkowo korzystne warunki dla przenoszenia chorób.

W okresie tym wzrosła liczba odnotowanych przypadków m.in. hantawirusów i dżumy w amerykańskich stanach Kolorado i Nowy Meksyk, cholery w Tanzanii oraz dengi w Brazylii i Azji Południowo-Wschodniej.

”To było jedno z trzech najsilniejszych El Niño w ostatnich 50 latach, więc jego wpływ na pogodę, a tym samym choroby w tych regionach był też wyraźniejszy” – mówi główny autor badania i publikacji, Assaf Anyamba z należącego do NASA Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda w Maryland.

Na potrzeby badania analizował wraz ze współpracownikami dane satelitarne, lokalne anomalie klimatyczne i dane pochodzące od służb zdrowia. Wyniki wykazały silną zależność między El Niño a pojawianiem się lokalnych ognisk chorób i epidemii.

W stanach Kolorado i Nowym Meksyku w 2015 odnotowano szczyt przypadków dżumy, a w 2016 – hantawirusów, wywołujących gorączkę krwotoczną z zespołem nerkowym lub hantawirusowy zespół płucny.

Przyczyn tej kumulacji naukowcy upatrują w spowodowanym przez El Niño nasileniu opadów i łagodniejszych temperaturach na amerykańskim Południowym Wschodzie. Pobudziły one wzrost roślinności, zapewniając więcej żywności przenoszącym hantawirusy gryzoniom. Wraz ze wzrostem liczebności gryzoni rosło też ryzyko ich kontaktów z ludźmi, którzy zrażają się przez wdychanie rozpylonych w powietrzu odchodów lub moczu chorych zwierząt.

Z kolei w Tanzanii w latach 2015 i 2016 zarejestrowano rekordowo wysoką od lat liczbę przypadków cholery. To ostra i zaraźliwa infekcja bakteryjna przewodu pokarmowego, którą można zarazić się przez żywność lub wodę skażone ludzkimi odchodami. Intensywniejsze podczas El Niño opady w Afryce wschodniej sprawiły, że w wielu miejscach ścieki zanieczyściły lokalne źródła wody pitnej.

W tym samym czasie w Brazylii oraz w Azji Południowo-Wschodniej rozprzestrzeniała się denga, a chorych było znacznie więcej niż podczas poprzednich kilkunastu lat.

W obu tych regionach El Niño wywołał wyższe niż normalnie temperatury powierzchni lądu - a tym samym suchsze siedliska, które przyciągnęły komary do zaludnionych miejskich obszarów, gdzie można znaleźć stojącą wodę potrzebną owadom do składania jaj. Gdy temperatury powietrza rosły, głodne komary szybciej osiągały dojrzałość płciową, co oznaczało więcej ugryzień ludzi.

Te wszystkie odkryte zależności pokazują, jak ważną rolę dla regionów odgrywają dobrze skonstruowane prognozy sezonowe, mówi Anyamba. Najbardziej narażone na skutki El Nino kraje mogą wykorzystać je do wczesnej prewencji i przygotowań. Wśród środków zapobiegawczych naukowiec wymienia: szczepienia dla ludzi i zwierząt, programy kontroli szkodników, a także usuwanie nawet niewielkich zbiorników stojącej wody.

Więcej na stronie: https://www.nature.com/articles/s41598-018-38034-z (PAP)

dwo/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019