15.12.2019
PL EN
07.03.2013 aktualizacja 07.03.2013

Dotacja bazowa dla instytutów PAN wyniesie 518,5 mln zł

W sumie 518,5 mln zł trafi w tym roku do instytutów PAN w ramach dotacji bazowej - poinformował w środę podsekretarz stanu w resorcie nauki, Marek Ratajczak. Z kolei naukowcy z polskich stacji polarnych apelowali o zmiany, które ułatwią im funkcjonowanie.

Dotacja bazowa jest elementem dotacji budżetowej dla instytutów naukowych, m.in. instytutów Polskiej Akademii Nauk (PAN), przeznaczaną na "utrzymanie potencjału badawczego". Jej wysokość zależy głównie od wcześniejszej dotacji dla placówki, a także od kategorii naukowej instytutu, kosztów badań i liczby pracowników.

Na posiedzeniu podkomisji stałej ds. ekonomiki edukacji i nauki Ratajczak zastrzegł, że kwota globalna praktycznie się nie zmieni, choć może się zdarzyć, że "pewne instytuty otrzymają minimalnie więcej lub mniej niż w roku ubiegłym". Jak przypomniał, w 2012 r. do instytutów PAN trafiło w sumie ponad 1 mld 225 mln zł, z czego 58 proc. pochodziło z resortu nauki, reszta - od Narodowego Centrum Nauki i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Wiceminister dodał, że resort nie podzielił jeszcze pieniędzy przeznaczanych dla instytutów na "specjalne urządzenia badawcze" (SPUB) - unikatowe urządzenia lub miejsca pracy badawczej o dużym znaczeniu, jak np. reaktor jądrowy w Świerku, obserwatoria astronomiczne czy polarne stacje badawcze.

Przedstawiciele stacji polarnych podkreślali, że konieczność rozliczania ich placówek jako SPUB oznacza brak możliwości finansowania inwestycji, np. remontu budynków. "Stacja Antarktyczna im. H. Arctowskiego chyli się ku ruinie. Za chwilę możemy mieć do czynienia z sytuacją, w której z tej dawnej chluby polskiej nauki będziemy mieć duży kłopot. Kiedy pęknie zbiornik i do Zatoki Admiralicji wyleje się ropa albo szambo, usłyszą o tym wszyscy. Proszę potraktować sprawę bardzo poważnie" - apelował odpowiedzialny za tę placówkę dyrektor Instytutowi Biochemii i Biofizyki PAN, prof. Piotr Zielenkiewicz. Jego zdaniem dotychczasowe finansowanie stacji Arctowskiego stanowi "absolutne minimum, nie dające możliwości jakichkolwiek napraw".

Podkreślał też, że polskie stacje polarne nie są jedynie "specjalnymi urządzeniami badawczymi, jak by to wynikało z tytułu ich finansowania". "To jest świadectwo naszej tam obecności, umożliwia nam prowadzenie pewnego rodzaju polityki zagranicznej, aktywnej w tematach polarnych. To sprawa nie tylko polskiej nauki, ale i polskiego państwa. Jako takie placówki polarne powinny być sfinansowane nie z pieniędzy SPUB, a łącznie przez kilka ministerstw, jako jako program rządowy" - mówił.

"Roczny koszt obu stacji to jeden dzień naszej obecności w Afganistanie" - dodał prof. Piotr Głowacki z Instytutu Geofizyki PAN (IG PAN), któremu podlega stacja badawcza Hornsund na Spitsbergenie.

Problemy z utrzymaniem stacji w dobrym stanie dodatkowo komplikuje to, że resort nauki późno podejmuje decyzje o wysokości dotacji. "Żeby wydać pieniądze, musimy postępować zgodnie z prawem zamówień publicznych, co wymaga przeprowadzenia procedury zakupowej. Jeśli jednak decyzje docierają do nas w drugim kwartale - mamy ogromne trudności, żeby w zgodzie z prawem i na czas zamówić niezbędne roboty, dostawy i usługi" - tłumaczył Głowacki.

Naukowiec podkreślił również, że Spitsbergen leży poza granicami Unii i nie obowiązuje tam podatek VAT. Jeśli jednak pracownicy stacji dostają jakiś sprzęt - np. przejmują skutery śnieżne od zagranicznych badaczy - to i tak IG PAN musi z tego tytułu odprowadzać w Polsce podatek. Podobnie muszą płacić zagraniczne instytucje, wypłacające stypendia pracującym na stacji, młodym naukowcom. Środki przeznaczane na naukę są zatem odprowadzane do ministerstwa finansów mimo tego, że ani usługodawca, ani usługa nie znajdują się w naszym kraju - mówił.

"Mamy świadomość, że stacja jest w położeniu dość trudnym ze względu na stan techniczny jej obiektów. Będziemy się to starali uwzględnić. Jednak środki, którymi dysponujemy w ramach pierwotnego podziału budżetu na naukę, na SPUB, są dość ograniczone" - powiedział Ratajczak. Dodał jednak, że pieniądze na SPUB są dzielone według określonych logarytmów. Przy ewentualnej zmianie decyzji odnośnie tak wyliczonej kwoty minister musi uwzględnić opinię ekspertów. I musi się liczyć z konsekwencjami w razie wątpliwości, jakie pojawią się później przy kontroli.

PAP - Nauka w Polsce

zan/ ls/ jjj/

Copyright © Fundacja PAP 2019