05.12.2019
PL EN
15.04.2014 aktualizacja 15.04.2014

Szybciej, prościej i niekoniecznie drożej - zmiany w przetargach dla nauki

Przyspieszą prace w laboratoriach, łatwiej będzie robić zakupy dla celów badawczych - takie będą skutki - wchodzących w życie w środę - zmian w Prawie zamówień publicznych. Są jednak głosy, że w przypadku dużych uczelni nowela niewiele zmieni; skorzystają głównie mniejsze.

Dzięki nowym przepisom instytuty naukowe (np. PAN) i uczelnie wyższe oraz instytuty badawcze będą teraz mogły organizować przetargi dopiero dla zakupów odpowiednio od ok. 130 tys. i od ok. 200 tys. euro, zaś wszystkie podmioty - powyżej 30 tys. euro. Dotychczas przetargi rozpisywano na wszystkie zakupy warte więcej niż 14 tys. euro. Wprowadzono również m.in. możliwość zamówienia z wolnej ręki sprzętu wytwarzanego przez jednego producenta, albo zakupów z wolnej ręki rzeczy wytwarzanych wyłącznie na potrzeby rozwoju badań.

"Nareszcie skompletowanie aparatury do badań nie będzie wymagało miesięcy oczekiwań na wyniki przetargów. Odczynnik, który skończy się w trakcie eksperymentu, będzie można dokupić w kilka dni. A kiedy zepsuje się komputer, nowy będzie za tydzień, a nie za cztery miesiące" - tak zmiany w ustawie skomentował rektor Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Marcin Pałys.

"Niezbyt dobrze wróżyło projektowi badawczemu, jeśli już na etapie podpisania umowy o grant wiadomo było, że jego realizacja może się opóźnić z powodu problemów z przetargami" - wskazywał kierownik Działu Prawnego Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), mec. Michał Żukowski w maju 2013, jeszcze przed rozpoczęciem prac nad nowelizacją. NCBR - instytucja o budżecie 4,5 mld zł - finansuje projekty badawczo-rozwojowe.

"W wielu harmonogramach projektów przez nas finansowanych obserwujemy opóźnienia. Ok. 80 proc. tych opóźnień ma związek z zamówieniami publicznymi – skomplikowanymi procedurami, problemami z zamawianiem usług badawczych czy sprzętu oraz odwołaniami" - wyliczał Żukowski.

Również według prorektora ds. studenckich Politechniki Warszawskiej, prof. Władysława Wieczorka dotychczasowe opóźnienia w badaniach dawały się naukowcom we znaki. Zwłaszcza wtedy - mówił - kiedy pracowali nad nowym rozwiązaniem i próbowali je sprzedać, "a współpracujące z nimi firmy potrzebowały go +na już+". Opóźnienia wynikały często z obowiązku rozpisywania przetargu na produkt lub usługę oferowaną tylko przez jednego producenta. "Straciłem trzy miesiące żeby udowodnić, że pewną substancję produkuje tylko jedna firma. Żeby ją kupić bezprzetargowo i sprowadzić z USA, musiałem długo walczyć z urzędnikami" - wspominał.

Zdaniem przewodniczącego Rady Głównej Instytutów Badawczych, dyrektora Instytutu Badawczego Dróg i Mostów (IBDM), prof. Leszka Rafalskiego, zmiana ustawy nie musi oznaczać, że wszystkie zakupy staną się droższe, niż były. "Dotychczas często kupowaliśmy sprzęt zagraniczny od firmy mającej w Polsce np. trzech pośredników. Teraz można będzie zwrócić się do producenta i bezpośrednio z nim negocjować" - tłumaczył.

Zdaniem rektora Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej (PWSZ) w Chełmie, prof. Józefa Zająca na zmianach najbardziej skorzystają uczelnie posiadające laboratoria i kierunki: chemiczne, biologiczne i techniczne. Z jego oceny wynika, że niektóre zakupy bez ogłaszania przetargów (np. wyposażenie laboratoriów medycznych) pozwoliłyby uczelni zaoszczędzić nawet ok. 100 tys. zł. "Ponieważ jednak obowiązywała nas +sztywność+ przetargowa, musieliśmy płacić więcej, gdyż dostając w ramach przetargu oferty, można wybrać tę najtańszą, ale i nie ma możliwości targowania się" - wyjaśnił.

Niektórzy zwracają jednak uwagę, że zmiana pomoże głównie małym uczelniom i instytucjom. Prof. Jacek Radwan z Uniwersytetu Jagiellońskiego przypomina, że instytucje publiczne muszą łączyć zakupy przedmiotów o podobnym przeznaczeniu, np. komputerów dla różnych wydziałów. "Konieczność komasacji zamówień sprawia jednak, że zamiast rozproszonych zakupów do kilku tysięcy złotych znów mamy do czynienia z pojedynczymi umowami na setki tysięcy albo wręcz miliony. Dlatego w przypadku dużych uczelni nowelizacja Pzp niewiele zmieni. Wydawane tam sumy, choćby na zakup sprzętu komputerowego czy biletów lotniczych, nadal będą łatwo przekraczać podwyższone progi. A naukowcy dalej będą czekać po pół roku na komputery" - powiedział prof. Radwan.

Podniesienie progu przetargowego sprawia, że niektóre pojedyncze usługi nie będą wymagały przetargów. "Ale realizowanie dużego projektu na dużych uczelniach lub sytuacja, w której takiej samej usługi potrzebuje jednocześnie kilka grup badawczych sprawi, że kwota wzrośnie i znów potrzebny będzie przetarg" - zauważył prof. Radwan.

Zmian w Pzp dla nauki intensywnie i zgodnie domagało się środowisko, m.in. Polska Akademia Umiejętności, Polska Akademia Nauk, Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, Uniwersytecka Komisja Nauki Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich, Rada Narodowego Centrum Nauki, przekazujące swoje apele do Urzędu Zamówień Publicznych od 2012 r. Jednocześnie pracownicy instytucji naukowych i uczelni przeprowadzili w internecie głośną akcję "realizacja Pzp wiąże ręce nauce".

Projekt zmian w Pzp na wniosek premiera przedstawiło w lipcu 2013 r. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zmiany zaczną obowiązywać od środy 16 kwietnia.

PAP - Nauka w Polsce

zan/ son/

Copyright © Fundacja PAP 2019