Strona główna Aktualności
Blog

"Inferno": Herzog szuka ludzkiego odbicia w głębi wulkanów

07.11.2016 Blog

Szkoda, żeby "Inferno" przeszedł bez echa. To nie jest zwykły film dokumentalny o wulkanach. To dokument Wernera Herzoga. Można być więc pewnym, że kiedy Herzog zagląda w głąb wulkanu, to znajdzie w nim nie tylko lawę, ale i odbicia tych, którzy zaglądają tam razem z nim,

"Inferno" (w oryginale "Into the Inferno") - również z polskim tłumaczeniem - od końca października dostępny jest w Netfliksie.

 

To już kolejny film Wernera Herzoga, w którym reżyser opowiada o sprawach dotyczących nauki. W "Białym diamencie" przyglądał się szalonemu wynalazcy, który dziwacznym, wymyślonym przez sobie balonem latał nad puszczą amazońską. Z kolei w genialnym "Grizzly Manie" Herzog odtwarzał historię przyrodnika zafascynowanego życiem niedźwiedzi. W świetnych "Spotkaniach na krańcach świata" reżyser zawędrował na Antarktydę i podglądał życie naukowców-polarników, a w "Jaskini zapomnianych snów" przyjechał z kamerą 3D do Jaskini Chauveta, gdzie znajdują się malunki naskalne z czasów paleolitu. W tegorocznym "Lo i stało się" reżyser zastanawiał się za to nad tym, jak komputery i sztuczna inteligencja może zmienić nasze życie.

 

W nowym dokumencie punktem wyjścia stają się wulkany - reżyser, aby je sfilmować jeździ po całym świecie. Zagląda i na Antarktydę, i do Indonezji, i do Etiopii, i na Islandię, a nawet... do Korei Północnej, która, jak się okazuje - zgodziła się na współpracę z brytyjskimi wulkanologami.

 

W filmie jest sporo informacji o wulkanach i wulkanologii, ale to nie wszystko. Herzog nie jest naukowcem. Interesują go nie tyle same wulkany, co spotkania z ludźmi i ich historie. Często zdarza się więc, że jego opowieść odbiega od głównego wątku i zmienia głównych bohaterów. Herzog nie traci okazji, by sprawdzać, co siedzi w duszach osób, które odnajdują sens życia w przedziwnych pasjach - nieraz silniejszych niż lęk przed śmiercią.

 

Herzog w swojej pielgrzymce do kolejnych wulkanów spotyka niezwykłe postacie. Jest i wódz wioski, której członkowie żyją u podnóża czynnego wulkanu, jest i mężczyzna, który twierdzi, że rozmawiał z wulkanem, jest i człowiek, który jako jedyny z całego miasta odmawia ewakuacji przed spodziewanym wybuchem wulkanu i zdaje się czekać na śmierć. Jest też historia małżeństwa wulkanologów - Katii i Maurice'a Krafftów, którzy są autorami rewelacyjnych nagrań czynnych wulkanów i zginęli przy wybuchu jednego z nich...

 

 

 

 

 

Tytuł filmu nie bez powodu kojarzy się z "Boską Komedią" Dantego, której piekielna część zatytułowana jest właśnie "Inferno". Czerwona lawa i czarne skały wulkaniczne to rzeczywiście iście diaboliczny krajobraz. Przewodnikiem Herzoga po tych niepokojących krajobrazach jest jednak nie Wergiliusz, ale brytyjski wulkanolog Clive Oppenheimer z Cambridge, który jeździ z Herzogiem po całym świecie.

 

Wulkanolog mówi w pewnym momencie Herzogowi: "Obawialiśmy się, że będziesz szukał liny, żeby nas opuścić na kilka metrów od jeziora lawy, a ty byłeś zainteresowany, co robimy i dlaczego to robimy".

 

Przyjaźń z reżysera z naukowcem zaczęła się podczas realizacji "Spotkań na krańcach świata". To tam Oppenheimer wyciągnął od Herzoga, dlaczego fascynują go wulkany. "Gleba, po której chodzimy nie jest permanentna, nie ma stałości w tym, co robimy, żadnej stałości w ludzkich wysiłkach, w sztuce, nauce. Jest pewna skorupa, która się porusza" - opowiada mu Herzog.

 

"Inferno" dobrze się ogląda, ale to film czasem może zbyt chaotyczny i nierówny. Herzog jednak nawet nie próbuje wszystkiego dopinać na ostatni guzik. Świetnie wie, że nikt nie jest doskonały. Taką już mamy naturę.

 

Ludwika Tomala

Podziel się
Ocena: 0 głosów

Logowanie



Nie pamiętam hasła

Rejestracja

Komentarze: 1
Skomentuj Zobacz wszystkie  

Uwaga Redakcje!

Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki video) zamieszczone w serwisie "Nauka w Polsce" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.

 

PAP S.A. zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl. W przypadku portali społecznościowych prosimy o umieszczenie jedynie tytułu i leadu naszej depeszy z linkiem prowadzącym do treści artykułu na naszej stronie, podobnie jak to jest na naszym profilu facebookowym. 

 

Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów video.

 

Informacje tekstowe z kategorii "Świat" można pozyskać odpłatnie abonując Serwis Nauka i Zdrowie PAP. Serwis ten zawiera ponadto wiele innych najnowszych doniesień naukowych z zagranicy oraz materiałów dotyczących szeroko rozumianej problematyki zdrowotnej. 

 

Informacje na temat warunków umowy można uzyskać w Dziale Sprzedaży i Obsługi Klienta PAP, tel.: (+48 22) 509 22 25, e-mail:  pap@pap.pl

 

Informacje o przedruku artykułów z Serwisu Nauka w Polsce, prośby o patronaty medialne, informacje o prowadzonych badaniach, organizowanych konferencjach itd., prosimy przesyłać na adres: naukawpolsce@pap.pl

 

 

Najpopularniejsze materiały

więcej

Książka

"Bagdad. Miasto pokoju, miasto krwi" - różne oblicza irackiego miasta "Bagdad. Miasto pokoju, miasto krwi" - różne oblicza irackiego miasta

Intelektualny i naukowy motor świata, a przy tym miasto, które imponowało przepięknymi i mądrze zorganizowanymi rozwiązaniami architektonicznymi... Opinię godną starożytnej Aleksandrii czy mitycznej Atlantydy miał ponad tysiąc lat temu Bagdad, dziś kojarzony z chaosem i zamachami.

Więcej

Myśl na dziś

Z historii narodów możemy się nauczyć, że narody niczego nie nauczyły się z historii. Georg Wilhelm Friedrich Hegel
Georg Wilhelm Friedrich Hegel

Nasz blog

Rektorzy, naukowcy! Doceńcie rolę popularyzacji! Rektorzy, naukowcy! Doceńcie rolę popularyzacji!

Rola komunikacji naukowej na polskich uczelniach wciąż nie jest dostatecznie doceniona. Ani przez naukowców, ani przez władze uczelni. Zdawałoby się, że prezentowanie osiągnięć naukowców to zadanie biur prasowych. Te jednak często mają ustalone zupełnie inne priorytety.

Więcej

Tagi

-->