Strona główna Aktualności

Wojciech Dindorf: ja sam to zrobiłem, dziecko też potrafi

08.12.2016 Popularyzacja nauki, Popularyzator Nauki 2016

Źródło: Wojciech Dindorf

Zamiast patrzeć na zegarek, kiedy skończy się fizyka, uczniowie proszą o „jeszcze” i zostają na przerwach, a studenci długo dyskutują w auli nawet kosztem kolejnych wykładów. Doświadczenia, które nie mieszczą się w głowie, od 65 lat prezentuje emerytowany nauczyciel Wojciech Dindorf.

Fizyk jest finalistą w kategorii Animatorzy w XII edycji konkursu Popularyzator Nauki, organizowanego przez serwis PAP - Nauka w Polsce oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

 

86-letni finalista już od 65 lat upowszechnia naukę. Od ukończenia studiów na Wyższej Szkole Pedagogicznej w Opolu (1957 r.) do dzisiaj prowadzi publiczne pokazy z fizyki w Polsce i za granicą. Jest autorem serii 10 płyt pt. "Doświadczenia Wojciecha Dindorfa" kupowanych m.in. przez szkoły. Na swoim koncie ma ponad 100 publikacji, m.in. w The Physics Teacher dostępnym w bibliotekach akademickich całego świata.

 

Zainteresowanie przyrodą, fizyką i mechaniką wzbudził w nim ojciec – inżynier. Wybierał dla syna frapujące zabawki, jak choćby nakręcany samochodzik, który po rozpędzeniu nie spadał ze stołu, tylko dojeżdżał do krawędzi i zawracał. Młody Wojtek rozbijał te zabawki o podłogę, żeby zobaczyć mechanizm i zrozumieć, jak one działają.

 

„Budowaliśmy piękne, kolorowe latawce z bibuły, robiliśmy jaskółki z papieru, ojciec kupował mi zabawkowe maszyny parowe, a w czasie wojny dostałem od niego komplet do fotografii. Umiałem wywoływać i utrwalać zdjęcia, wiedziałem, jak działa aparat fotograficzny. Podczas wojny trafiłem z miasta jako parobek na wieś, gdzie mogłem analizować zaprzęgi, wozy konne - z punktu widzenia konstrukcji, jak i działania. Po prostu interesowało mnie to” - wspomina. I tak, jak kiedyś jego zainspirował ojciec, on postanowił inspirować dzieci, młodzież, a nawet dorosłych, do poznawania praw fizyki.

 

O sobie mówi niechętnie, chętniej o swoich uczniach i nauczycielach. Jako student na Uniwersytecie Wrocławskim poznał prof. Jerzego Słupeckiego, który wysłał go na stypendium do USA. Tam ogromny wpływ miał na niego prof. Eric Maria Rogers – Anglik, popularyzator fizyki, doświadczalnik, który wykładał w Princeton przez 30 lat i mieszkał drzwi w drzwi z Einsteinem. „Byłem na jego kilku wykładach. Pokazywał cuda, jakie w głowie się nie mieszczą. Ludzie przychodzili na jego wykłady z innych wydziałów, to było ogłaszane jak seans w teatrze czy w kinie” - opowiada Wojciech Dindorf.

 

Sam miał 20 lat, kiedy został nauczycielem liceum w Legnicy. Na studiach miał kontakt z wielką fizyką, ale zawsze pasjonowała go fizyka „dla maluczkich”. Na uczelni przez pięć lat pracował nad rozpraszaniem promieni kosmicznych w atmosferze. Jednak kiedy pojechał na stypendium do USA, pozwiedzał szkoły i zobaczył, że dzieci uczą się fizyki bez żadnych doświadczeń; postanowił to zmienić. Na swoich lekcjach prezentował jak najwięcej doświadczeń fizycznych. To mu nie wystarczało i rozpoczął organizowanie większych pokazów.

 

Mógł być zwykłym nauczycielem, jednak dla wielu stał się mistrzem, przewodnikiem i wzorem do naśladowania. Na zjeździe fizyków polskich w Krakowie otrzymał dyplom „za niekonwencjonalne podejście do nauczania nauczycieli”. Jest z tego bardzo dumny. Wierzy, że wiele udało mu się zmienić w nauczaniu fizyki – nie tylko w Polsce. „Ja nie wierzę w szkołę jako instytucję, ja wierzę w człowieka, który może w jakiś sposób wpływać na drugiego” - twierdzi.

 

Jego zdaniem najlepsze doświadczenie to takie, które nie jest wykonywane na scenie, ale blisko dziecka – tak, żeby ono wiedziało, że to lekcja kierowana do niego i jego grupy. Ważne, żeby każdy eksperyment można było powtórzyć w domu. Wojciech Dindorf nie jest zwolennikiem wielkich widowiskowych pokazów z wybuchami, które wymagają specjalistycznych przyrządów. On wykorzystuje w pracy butelkę po mleku czy kieliszek od wina, woreczki do herbaty, mop do zmywania podłogi, kran z wodą albo huśtawkę, którą samemu można sobie zrobić.

 

„Chociażby takie wiaderko, odwrócone do góry dnem, z którego nie wylatuje woda, kiedy kręcę je zawieszone na sznurku nad moją głową... Dzieciaki robią zdjęcia komórkami, a potem widzą, że nad moją głową wisi do góry nóżką kieliszek z winem i płyn zachowuje się normalnie - tak, jakby stał na stole” - podaje przykład popularyzator.

 

Na innym pokazie nauczyciel moczy szyjkę butelki od wina palcem zanurzonym w roztworze mydła. Następnie kładzie na nią złotówkę – tak, żeby dopływ powietrza był zamknięty. I kiedy dotyka ręką butelki, moneta zaczyna podskakiwać, a przez otworki powstałe podczas unoszenia się pieniążka, wylatują małe bańki. „I ja im mówię, że to jest model samochodu, którym jeżdżą codziennie lub model karabinu, którego należy się bać – jest cylinder, jest źródło ciepła, jest rozszerzanie się gazu. Kiedy gaz nie ma dla siebie miejsca, wówczas ciśnie na wszystkie strony” - wyjaśnia Wojciech Dindorf.

 

Na oczach uczniów bierze do ręki igłę, na igle umieszcza wiatraczek z aluminium, wykonany z elementów zniczy cmentarnych. „Kładę na igle delikatnie wyważony wiatraczek, który sam zrobiłem i dziecko też potrafi zrobić. Ten wiatraczek kręci się tylko dlatego, że ja mam wyższą temperaturę niż otoczenie” - tłumaczy.

 

Zapytany o to, czy zdarzyło się, że uczniowie po lekcji nie chcieli wyjść na przerwę, przyznaje, że to normalne. Zarówno na lekcjach, jak i na seminariach, jakie odbywał we Wrocławiu. Studenci, doktoranci i profesorowie, którzy na ogół patrzą na zegarek, sprawdzając, kiedy kończy się seminarium, prosili „jeszcze, jeszcze” i... spóźnili się następne zajęcia.

 

Z dziećmi również nie ma problemu, one uwielbiają obserwować bujanie się na huśtawce. Pytają, czy jest magikiem, kiedy bierze w ręce końce 10 sznurków krakowskich korali i uprzedza, że po rozbujaniu jedynie siódmy będzie się wahał, a wszystkie inne pozostaną w spoczynku – i tak się właśnie dzieje. Wtedy Wojciech Dindorf odpowiada, że działa tu ta sama zasada, dzięki której poznajemy skład chemiczny gwiazd we Wszechświecie, że chodzi o rezonans, o współbrzmienie.

 

Jego wykłady cieszą się dużym, nawet bardzo dużym zainteresowaniem. W latach 70. niektóre pokazy powtarzał trzykrotnie, bo sala wykładowa WSP w Opolu nie mieściła więcej niż 200 widzów. Przychodzili ludzie różnych zawodów i w różnym wieku. Lokalna prasa dużo miejsca poświęcała na entuzjastyczne komentarze.

 

Wykłady na Uniwersytecie Opolskim współorganizuje Polskie Towarzystwo Fizyki. W odpowiedzi na hasło „Fizyka umiera” dydaktycy chcą ratować swój przedmiot i przygotowują plakaty: „Cuda fizyki” albo „Magia fizyki” lub „Tego jeszcze nie było”. Podczas wigilijnych wykładów w Opolu, ludzie pozajmowali wszystkie 240 miejsc w sali wykładowej, opierali się o parapety, stali naokoło stołu, siedzieli na podłodze. Dziadkowie przyprowadzili wnuki, które bawiły się i pomagały ustawiać potrzebny do doświadczeń sprzęt.

 

Zjazdy nauczycieli fizyki na Uniwersytecie Wiedeńskim mają podobną popularność. Na sali bywa i 700 osób. Kiedy popularyzator przygotowuje doświadczenia na stole, jego ręce są filmowane i wyświetlane na dużych ekranach. „Miałem wykładać przez godzinę. Kiedy po dwóch godzinach pokaz się skończył, ludzie krzyczeli +jeszcze!+. Podobnie było po wykładzie dla studentów w Wiedniu, kiedy słuchacze po prostu nie opuścili sali, tylko jeszcze długo dyskutowali ze sobą o obejrzanych właśnie doświadczeniach” - wspomina Wojciech Dindorf.

 

Każda jego demonstracja służy temu, by przybliżyć trudne pojęcia. Na prezentację do teatru w Bytomiu przybyło 500 osób, w Wiedniu pokazy widziało 600 nauczycieli, we wrocławskim więzieniu doświadczenia oglądało 30 skazanych, którzy podobno potem dyskutowali wieczorami i czytali z zainteresowaniem dwa tomy podręcznika "Moja Fizyka" napisanego przez Dindorfa.

 

Podręcznik z pełną oprawą (przewodniki, program, zadania) wydany w 2003 r. przez Wydawnictwo Szkolne PWN zdobył większą popularność jako "czytadło" niż jako podręcznik szkolny. Napisana wraz z synem Dindorfa (również fizykiem), anglojęzyczna książka "The Sun on the Floor", ofiarowana setkom uczniów międzynarodowej szkoły w Wiedniu, zawierała opis ponad 60 doświadczeń. W czasopiśmie Uniwersytetu Opolskiego właśnie otwarto serię artykułów wyjaśniających niektóre podstawowe pojęcia w prosty sposób. Pierwszy z nich ma tytuł "Skąd się bierze ciepło na Ziemi?".

 

Na dorocznych spotkaniach Dydaktyków Fizyki w Borowicach lub w Kudowie Wojciech Dindorf ma zwykle dwa do czterech wystąpień. Kilkakrotnie wystąpił w TVP Opole, a za reportaż "Odsłony", dotyczący czasu, producent otrzymał prestiżową nagrodę.

 

PAP – Nauka w Polsce, Karolina Duszczyk

 

kol/ agt/

Podziel się
Ocena: 0 głosów

Logowanie



Nie pamiętam hasła

Rejestracja

Komentarze: 0
Skomentuj Zobacz wszystkie  

Uwaga Redakcje!

Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki video) zamieszczone w serwisie "Nauka w Polsce" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.

 

PAP S.A. zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl. W przypadku portali społecznościowych prosimy o umieszczenie jedynie tytułu i leadu naszej depeszy z linkiem prowadzącym do treści artykułu na naszej stronie, podobnie jak to jest na naszym profilu facebookowym. 

 

Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów video.

 

Informacje tekstowe z kategorii "Świat" można pozyskać odpłatnie abonując Serwis Nauka i Zdrowie PAP. Serwis ten zawiera ponadto wiele innych najnowszych doniesień naukowych z zagranicy oraz materiałów dotyczących szeroko rozumianej problematyki zdrowotnej. 

 

Informacje na temat warunków umowy można uzyskać w Dziale Sprzedaży i Obsługi Klienta PAP, tel.: (+48 22) 509 22 25, e-mail:  pap@pap.pl

 

Informacje o przedruku artykułów z Serwisu Nauka w Polsce, prośby o patronaty medialne, informacje o prowadzonych badaniach, organizowanych konferencjach itd., prosimy przesyłać na adres: naukawpolsce@pap.pl

 

 

Najpopularniejsze materiały

więcej

Książka

Polskie tłumaczenie jednego z najważniejszych źródeł o historii Egiptu Polskie tłumaczenie jednego z najważniejszych źródeł o historii Egiptu

Do odczytania hieroglifów w 1822 r. jego zapiski stanowiły jedno z najważniejszych źródeł na temat historii faraonów Egiptu. Ukazało się pierwsze polskie tłumaczenie tekstów pozostawionych przez Manethona - kapłana egipskiego, który żył ponad 2 tys. lat temu.

Więcej

Myśl na dziś

Jeśli starszawy, uznany naukowiec mówi, że coś jest możliwe, niemal z pewnością ma rację, lecz jeśli mówi, że to jest niemożliwe, najprawdopodobniej się myli.
Arthur Charles Clarke

Nasz blog

Rektorzy, naukowcy! Doceńcie rolę popularyzacji! Rektorzy, naukowcy! Doceńcie rolę popularyzacji!

Rola komunikacji naukowej na polskich uczelniach wciąż nie jest dostatecznie doceniona. Ani przez naukowców, ani przez władze uczelni. Zdawałoby się, że prezentowanie osiągnięć naukowców to zadanie biur prasowych. Te jednak często mają ustalone zupełnie inne priorytety.

Więcej

Tagi