21.01.2019
PL EN
27.12.2018 aktualizacja 27.12.2018

Zróbmy porządki z plastikowymi śmieciami

Książka - a może raczej broszurka - "F**k plastik" pozwala zastanowić się nad tym, ile śmieci niepotrzebnie co dzień produkujemy. I podrzuca 101 pomysłów, jak zredukować ilość śmieci, które na co dzień generujemy. Niektóre porady są oczywiste; niektóre - nie wierzę, że będą inspirujące.

"F**k plastik. 101 sposobów, jak uwolnić się od plastiku i uratować świat" to raczej broszurka, niż książka (przeczytanie jej zajmuje godzinkę z hakiem) zbiera pomysły na to, jak - jako indywidualni konsumenci - możemy ratować planetę przed zalewem plastikowych śmieci.

Nie trzeba czekać, aż wejdzie w życie unijny zakaz sprzedaży plastikowych patyczków higienicznych czy słomek. Sami już teraz możemy ograniczyć zużycie plastiku. A wbrew pozorom pojedynczy konsument może zrobić całkiem sporo, żeby ograniczyć ilość produkowanych przez siebie plastikowych śmieci.

"Plastikowa torba na zakupy jest używana średnio przez 12 minut, ale istnieć będzie przez 100, a nawet 300 lat" - zwracają uwagę autorzy książki. I dodają, że co roku aż 8 mln ton plastiku trafia do oceanów.

Dlatego warto chodzić do sklepu z własnym wielorazowymi torbami płóciennymi i nie wstydzić się dawać je sprzedawcom do napełniania, np. przy kupowaniu świeżych owoców czy warzyw. Warto też przygotowywać swoje jedzenie do pracy w wielorazowych pudełkach, zamiast kupować jedzenie od "pana kanapki". A także zaopatrzyć się w bidon czy butelkę na wodę, zamiast kupować butelkowaną wodę w sklepie.

Ale nie wszystkie pomysły autorów da się wcielić w życie. Widać, że książka powstała na potrzeby anglosaskich czytelników. Na pewno nie polskich. Np. porada, by nie kupować zapakowanych w folię ogórków przekrojonych na pół nie bardzo zmieni moje życie, gdyż na szczęście polskie sklepy nie wpadły jeszcze na tak głupi pomysł.

Nie wydaje się też, żeby w Polsce tony plastiku można było oszczędzić dzięki mądrzejszym sposobom na sushi. Autorzy radzą, aby - zamiast liczyć na plastikowe buteleczki na sos z restauracji - nosić przy sobie szklaną butelkę z takim sosem (to porada numer 3).

Niektóre pomysły wydawały mi się zbyt mało życiowe, by ktoś mógł je w ogóle zastosować. Np. pomysł, by zastąpić prezerwatywy i pigułki antykoncepcyjne (pakowane przecież w plastikowe blistery) zastrzykami hormonalnymi albo wkładkami domacicznymi... Już widzę tłumy kobiet, które po przeczytaniu książki rzucają się do lekarzy, by zmienić swoje przyzwyczajenia w tym zakresie.

Albo kolejny pomysł na ograniczenie plastiku: nie palić papierosów. Pewnie! Każdy powód jest dobry, żeby rzucić palenie. Śmiem jednak wątpić, czy w walce z uzależnieniem od nikotyny pomoże myśl o nieszczęsnych filtrach, które szkodzą środowisku! Porada, aby nie używać gumy do żucia również wydaje mi się mało życiowa. Kolejne porady też pewnie nie będą miały mocnej siły oddziaływania: chodzi o pomysły, by rzadziej się kąpać... i nie spuszczać po sobie wody po każdej wizycie w toalecie...

Tak czy inaczej książka spełnia ważne zadanie: zawstydza czytelnika tym, jak wiele razy korzysta on z plastiku w sytuacji, gdy da się tego uniknąć. Tylko dlatego, że chcemy żyć wygodniej, oszczędzić parę groszy albo oszczędzić trochę czasu. A może byśmy tak czasami myśleli o oszczędzaniu przyszłości naszej planety?

Ludwika Tomala

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2019