24.05.2019
PL EN
10.05.2019 aktualizacja 10.05.2019
Szymon Zdziebłowski
Szymon Zdziebłowski

Sprawcami masowego mordu w Małopolsce sprzed 5 tys. lat mogli być imigranci

Rekonstrukcja grobu neolitycznego z Koszyc (Małopolskie), rys. Michał Podsiadło Rekonstrukcja grobu neolitycznego z Koszyc (Małopolskie), rys. Michał Podsiadło

Kilkanaście osób, w tym kilkoro dzieci, pochowano blisko 5 tys. lat temu w masowym grobie w rejonie dzisiejszych Koszyc (Małopolskie). Zdaniem naukowców mogli zostać zabici przez obcą społeczność przybyłą ze wschodu. Taki wniosek oparli na wynikach badań genetycznych.

Masowy grób, w którym pochowano kilkanaście osób obojga płci, archeolodzy przebadali już w 2011 r. Pewne jest, że zmarłych złożono jednocześnie podczas jednej ceremonii blisko 5 tys. lat temu, czyli pod koniec epoki neolitu.

Grób należał do przedstawicieli społeczności kultury amfor kulistych. Szczątki pochowanych w nim osób noszą ślady gwałtownej przemocy. Na czaszkach wszystkich zmarłych widoczne są ślady uderzeń zadanych różnymi narzędziami, najczęściej siekierą krzemienną.

To w tym czasie na teren centralnej Europy napłynęła ze wschodu obca ludność łączona przez archeologów ze społecznością kulturą ceramiki sznurowej. Ludzie ci prowadzili mobilny styl życia i hodowali duże stada zwierząt.

"Badania genetyczne dowiodły, że ofiarami mordu była ludność posiadająca haplogrupy charakterystyczne dla miejscowych populacji neolitycznych" - opowiada PAP dr hab. Piotr Włodarczak z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. Archeolog jest jednym z autorów artykułu w PNAS, w którym zaprezentowano najnowsze, bardzo szczegółowe wyniki badań genetycznych osób pochowanych w masowym grobie z Koszyc. W projekcie uczestniczyli badacze z Danii, Szwecji i Wielkiej Brytanii.

Naukowcy uznali, że koncepcja zamordowania przedstawicieli lokalnej społeczności przez napastników ze wschodu może być najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jego zagadki. W artykule sugerują, że mogło stać się to pod nieobecność w wiosce dostatecznej liczby wojowników. Są jednak pewne niejasności. Włodarczak zastrzega, że otwory na czaszkach wyglądają jakby zostały wykonane siekierami używanymi również przez lokalną społeczność, co przeczy koncepcji zewnętrznego ataku. "Nie można jednak wykluczyć, że otwory w czaszkach zrobili im pobratymcy w ramach rytuału, związanego z uwolnieniem dusz, a zginęli w inny sposób" - dodaje badacz.

Przeprowadzone analizy dowiodły także, że w grobie z Koszyc pochowano osoby blisko ze sobą spokrewnione, należące do czterech podstawowych rodzin. Obecność w grobie spokrewnionych mężczyzn i niespokrewnionych kobiet wskazuje, że obowiązywał patrylinearny system pokrewieństwa. Co ciekawe, pochowani tam mężczyźni nie byli ojcami pochowanych dzieci. A zidentyfikowane haplogrupy chromosomu Y (znajdowane tylko w osobach płci męskiej) w grobie z Koszyc należą do linii wymarłych w III tysiącleciu p.n.e.

"Narzuca się zatem interpretacja wskazująca na masakrę bezbronnej ludności z zasadzki - przy nieobecności mogących ją obronić mężczyzn - wojowników" - uważa Włodarczak.

Z badań genetycznych wynika, że ten, kto dokonał pochówku, znał zmarłe osoby, o czym świadczy układ ułożenia ciał - matki leżą przy swoich dzieciach, podobnie jest w przypadku rodzeństwa. Potwierdzają to wyniki analiz DNA. Te pozwoliły też na scharakteryzowanie wyglądu ówczesnych ludzi. Dominowały osoby o brązowych oczach, z ciemnymi włosami, o stosunkowo ciemnym pigmencie skóry.

Wystawa "Przemoc i rytuał", prezentująca grób z Koszyc, gościła w ostatnich latach w kilkunastu muzeach na terenie Polski.

autor: Szymon Zdziebłowski

szz/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019