13.11.2019
PL EN
20.10.2019 aktualizacja 20.10.2019
Karolina Duszczyk
Karolina Duszczyk

Prof. Ignatowicz: Trudno lubić biedronki azjatyckie

Pierre Châtel-Innocenti, źródło: Unsplash Pierre Châtel-Innocenti, źródło: Unsplash

Biedronki azjatyckie wchodzą gromadnie do mieszkań - i wyłącznie tam możemy je zwalczać, nie niszcząc przy tym gatunków rodzimych - mówi entomolog, prof. Stanisław Ignatowicz.

Jak tłumaczy prof. dr hab. Stanisław Ignatowicz, biedronki azjatyckie na zimę przemieszczają się w góry. Miejskie bloki są dla nich odpowiednikiem skał, zaś mieszkania - szczelin skalnych, w których chcą się gromadzić i przezimować. Naukowiec z Zakładu Entomologii Stosowanej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie jest przeciwny myśleniu o biedronkach azjatyckich jako o pożytecznych - zjadających mszyce. Jego zdaniem mamy prawo, a nawet powinniśmy pozbywać się tych biedronek z mieszkań, w trosce o własne zdrowie, jak też o biedronki siedmiokropki, dwukropki, oczatki i inne rodzime gatunki.

"Biedronka azjatycka to gatunek obcy, inwazyjny, który zabiera pokarm i niszę środowiskową naszym biedronkom. Wypiera je z ich naturalnych stanowisk dzięki znacznie większej płodności, i poprzez agresywne zachowanie larw, które atakują larwy polskich biedronek. Dorosłe osobniki, choć drapieżne wobec pokrewnych gatunków, są również wegetarianami: żywią się owocami. Wyobraźmy sobie produkcję wina, gdy biedronki wchodzą do wnętrza owoców i winogrona psują się przez rozkładające się w nich ciała" - mówi naukowiec.

Jak zaznacza, biedronek azjatyckich nie można zwalczać w naturze, w okresie wegetacji roślin, ponieważ każdy zabieg chemiczny będzie śmiertelny również dla innych owadów, w tym biedronek rodzimych. Dlatego prof. Ignatowicz zaleca takie działania właśnie jesienią, kiedy biedronki zbierają się w gromady i wnikają do mieszkań. Uspokaja, iż nie ma możliwości pomylenia inwazyjnej biedronki z gatunkami rodzimymi, ponieważ tylko "azjatka" masowo szturmuje nasze okna.

"Biedronki skupiają się w dużych ilościach dzięki substancji zapachowej zwanej feromonem agregacyjnym. Wydzielając ten feromon biedronka komunikuje innym: +Chodźcie, tu jest fajnie+ i w ten sposób zbiera wokół siebie inne osobniki. Ponadto biedronki wydzielają inne substancje, m.in. żółty płyn zawierający dwa silne alergeny HARA1 i HARA2. Jeżeli uszkodzimy biedronkę i dotkniemy tej gorzkiej wydzieliny, a potem potrzemy dłonią oczy lub usta, mogą pojawić się objawy alergiczne. Osobom bardzo wrażliwym może zaszkodzić samo oddychanie powietrzem, w którym unoszą się suche cząstki tej wydzieliny" - mówi naukowiec.

Prof. Ignatowicz zastrzega, że biedronka sama z siebie nie atakuje człowieka i nie wchodzi na naszą skórę po to, żeby "ugryźć". Zdarza się to tylko wtedy, gdy zostaje delikatnie przygnieciona.

Aby zapobiec gromadzeniu się biedronek w naszych mieszkaniach, profesor zaleca stosowanie zabiegów chemicznych na elewacje bloków, uszczelnienie szpar i ram okiennych, a także proste odkurzanie. Jeśli ktoś zdecyduje się na tę metodę zwalczania intruzów - musi pamiętać o wyniesieniu worka odkurzacza poza dom, ponieważ biedronki mogą uwolnić się stamtąd i ponownie rozprzestrzenić w mieszkaniu.

"Niestety, nie pozbędziemy się już biedronek azjatyckich ze środowiska. Spotkało nas nieszczęście (mówię tak, bo jestem za rodzimymi biedronkami) i będziemy musieli się zastanowić, jak wspomagać rodzime gatunki i co robić, żeby ten obcy nie spowodował ich wyginięcia. To wspaniały temat badawczy na przyszłość dla młodych naukowców. Być może w przyszłości będziemy musieli założyć hodowlę naszych biedronek i systematycznie uwalniać je do środowiska" - sugeruje prof. Ignatowicz.

Biedronka, z uwagi na swój gorzki smak, nie ma wielu naturalnych wrogów. Być może jednak natura sama poradzi sobie z inwazją "azjatki". Entomolog nie wyklucza, że któryś z rodzimych pająków może się do niej przekonać. Podobnie stało się w przypadku motyla szrotówka kasztanowiaczka, niszczącego europejskie kasztanowce. Dawniej nie miał on wrogów, obecnie jest pokarmem dla wielu drapieżnych i pasożytniczych gatunków. Profesor zaznacza jednak, że natura musi być mocna sama w sobie. "A my ją osłabiamy ociepleniem klimatu i naszą działalnością. Ale to już inny temat" - stwierdza rozmówca PAP.

PAP - Nauka w Polsce, Karolina Duszczyk

kol/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019