28.09.2020
PL EN
31.08.2020 aktualizacja 31.08.2020

Naukowiec: myślcie o przyszłych archeologach; zakopujcie swoje ciała

W interesie przyszłych badaczy powinniśmy promować pochówki inhumacyjne, choć niekoniecznie na przepełnionych cmentarzach. W Polsce nadal nie można zakopać kogoś pod drzewem w ogrodzie, ale wszystko przed nami - pisze prof. Przemysław Urbańczyk w najnowszej książce pt. "Trudna historia zwłok".

Każdy z nas rodzi się z wyrokiem śmierci. Nie znamy tylko dnia ani godziny. Zmarli są wśród nas każdego dnia i niemal w każdym momencie - sugeruje prof. Urbańczyk.

"Po ogromnej większości naszych poprzedników, których niepoliczalne generacje zamieszkiwały Ziemię, nie zachowały się nie tylko ich imiona, ale też żadne rozpoznawalne pozostałości ich ciał. Wszystkie ich składniki uległy bowiem renaturalizacji, przechodząc z biosfery do litosfery, jak biblijny proch. Z takiego specyficznego punktu widzenia wszyscy +współmieszkamy+ z naszymi przodkami, czy też dosłownie chodzimy po ogromnym +cmentarzysku+, jakim jest gleba zawierająca nieidentyfikowalne dziś mikroelementy chemiczne i mineralne pochodzące ze zwłok miliardów bezimiennych ludzi (...) - pisze naukowiec.

W swojej najnowszej książce prof. Urbańczyk prezentuje szerokie zestawienie zwyczajów związanych z grzebaniem zmarłych - począwszy od najdalszej przeszłości po zwyczaje współczesne. Narracja nie jest jednak uporządkowana kluczem chronologicznym. "To nie jest systematyczny przegląd geograficznego i historycznego zróżnicowana stosownych zjawisk społecznych, lecz raczej intuicyjnie osobista podróż przez tajemnicze pola strachu i nadziei, które przez długie tysiąclecia przemierzał Homo sapiens, w niekończącej się transgeneracyjnej konfrontacji z materialnymi +produktami+ śmierci, z którymi musiał sobie radzić psychicznie, społecznie i praktycznie" - podkreśla autor.

Archeolog przypomina, że człowiek zaczął w jakiś sposób troszczyć się o ciało zmarłych już 100 tys. lat temu. Niestety - jak zaznacza - nie znamy do końca motywacji ówczesnych ludzi. Czy zrobili to, bo obawiali się powrotu zmarłych, a może chcieli je zabezpieczyć przed pośmiertnym zagrożeniem? "Nie wiemy, czy ich skłonność do troszczenia się o ciała zmarłych była spowodowana miłością, czy strachem; atencją czy wstrętem; patrzeniem w przeszłość czy w przyszłość" - podkreśla.

W książce dominują jednak opisy współczesnych i nowożytnych, szalenie różnorodnych praktyk pogrzebowych. Wiele z nich zilustrowano zdjęciami autora. Prof. Urbańczyk wybiega też w przyszłość i prezentuje najnowsze trendy związane z traktowaniem zwłok. Jak wskazuje - modne choć drogie - są "pochówki kosmiczne". Polegają na wysłaniu skremowanych zwłok na orbitę wokołoziemską. Następnie, wracając ku Ziemi, ulegają spaleniu. Pierwsza taka "ekspedycja pogrzebowa" odbyła się w 1997. Jednak pogrzeb zakończył się dopiero po 5 latach, gdy statek, który zawierał spopielone ciała spalił się przy wejściu w atmosferę.

Prof. Urbańczyk jest archeologiem i właśnie z takiej perspektywy patrzy na rytuały pogrzebowe. Obawia się, że w tej szczególnej dziedzinie życia coraz częściej nie istnieją żadne zasady - każdy może zdecydować, co ma stać się z jego ciałem po śmierci. "Powinno to niepokoić archeologów zatroskanych o przyszłość swojej nauki, gdyż ich następcy mogą zostać pozbawieni ważnej części materialnego świadectwa o naszych czasach, tj. o nas samych" - pisze. Dlatego apeluje o to, byśmy jednak wybierali inhumację, a nie spopielenie - o ile nie mamy wyrobionej opinii na temat preferowanego potraktowania własnych zwłok. A to - oczywiście -  dla dobra nauki.

Przemysław Urbańczyk jest profesorem w Instytucie Archeologii UKSW oraz w Instytucie Archeologii i Etnologii PAN. Bada i popularyzuje wiedzę o wczesnym średniowieczu. Jest autorem ponad 420 publikacji, w tym 14 książek. Za wiele z nich został nagrodzony.

Najnowsza książka prof. Urbańczyka ukazała się nakładem wydawnictwa naukowego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jest to tom pierwszy noszący podtytuł "Wrócisz do ziemi". 

Szymon Zdziebłowski

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2020