26.04.2018
PL EN
08.02.2018 aktualizacja 08.02.2018
Szymon Zdziebłowski
Szymon Zdziebłowski

Naukowy blog - pomysłem na karierę?

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Blogujący naukowcy w Polsce są wciąż w mniejszości. Choć pisanie blogów jest czasochłonne i nie premiowane przez uczelnie czy instytuty, to samym autorom może przynosić korzyści. Jest warsztatem komunikacji naukowej, może wręcz pomóc w rozwoju kariery naukowej.

Klasyczne platformy blogowe, na których można publikować swoje myśli, odchodzą w niepamięć. Najlepszym przykładem jest serwis Blog.pl, który po kilkunastu latach istnienia ma być po prostu zamknięty. Nie tylko on; miejsce skomplikowanych w obsłudze platform blogowych coraz częściej zajmują media społecznościowe. Nie dość, że są proste w obsłudze, to jeszcze pozwalają udostępniać różne treści - refleksje czy opis prowadzonych badań - tysiącom internautów.

A czasem nawet milionom. Ponad 4 mln osób śledzi na Faceboku wpisy astrofizyka i popularyzatora Neila deGrasse Tysona Z kolei ponad 2,5 mln osób na Twitterze (czyli mikroblogu) podgląda komentarze Richarda Dawkinsa słynnego propagatora teorii ewolucji. Obaj panowie chętnie wchodzą w dyskusje z czytelnikami. To naukowe gwiazdy, rozpoznawane nawet przez laików. Anglojęzycznych blogów prowadzonych przez badaczy jest jednak dużo więcej. Jak to wygląda w Polsce?

"Polscy naukowcy nadal blogują, lecz nadal jest to blogowanie niewielkiej grupy badaczy. Mamy niewielu +weteranów+, którzy nieustannie od kilku lat używają różnych platform społecznościowych do prezentowania i dyskutowania swoich badań" - napisał mi dr hab. Emanuel Kulczycki, który informacjami na temat stosowanych przez siebie narzędzi w pracy naukowej od lat dzieli się m.in. na blogu. Jak zauważa, naukowcy coraz częściej pojawiają się na Twitterze czy Facebooku, choć ich aktywność w serwisach bywa niezwiązana z pracą naukową.

Naukowiec może pisać o swoich badaniach z powodzeniem na Facebooku (np. zakładając Fanpage). Tu nie ma w zasadzie limitu znaków, typowego np. dla Twittera. Może też skorzystać z klasycznej platformy blogowej, choć ta wymaga większego zaangażowania. Bardzo popularny jest Wordpress, który umożliwia bezpłatne założenie bloga. Można też spróbować skorzystać z platformy firmy Google

Nie ma jednego wzoru naukowego blogowania. Niektórzy swoje dość skomplikowane teksty kierują do kolegów po fachu, inni starają się szeroko popularyzować naukę. Bardzo często powstanie bloga jest czynnością spontaniczną, która z czasem ewoluuje - lub zamiera.

"Blogowanie jest nadal rzadkie wśród polskich naukowców, chociaż to świetna możliwość podnoszenia swoich umiejętności w zakresie przedstawiania +skomplikowanych tematów+ w prosty sposób. Co więcej, komunikowanie nauki pomaga w rozwoju kariery naukowej. Przynajmniej tak było w moim przypadku" - stwierdziła na Twitterze dr Anna Maria Kubicka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, która również bloguje. Kulczycki też przyznaje, że blogowanie również jemu pomogło nawiązać ciekawą współpracę i rozwinąć karierę.

Potwierdzają to wyniki badań prowadzonych wśród blogujących naukowców. "Niektóre analizy komunikacji naukowej wskazują nawet, że publikowanie recenzji tekstów naukowych na blogach ma pozytywny wpływ na ich cytowania w czasopismach" - stwierdził Marcin Wilkowski z Laboratorium Cyfrowego Humanistyki UW.

Nie można blogować na siłę. Jeśli naukowiec nie odnajdzie w tym jakiejś wartości dodanej - np. w postaci rozwoju warsztatu pisarskiego czy możliwości przedyskutowania w komentarzach nowych pomysłów, to szybko porzuci tę formę aktywności - zauważa Kulczycki.

Pytani przeze mnie o blogowanie naukowcy zwracają uwagę, jak bardzo czasochłonna jest to czynność. Nadmiar obowiązków dydaktycznych i administracyjnych na uczelniach nie poprawia sytuacji - napisał mi rzeszowski archeolog Dariusz Bobak. Brak jest też "odgórnej" (ze strony kierownictwa) motywacji do podejmowania takich działań. Zgadza się z tym Marcin Wilkowski: "Na pewno nie ma zachęt systemowych do upowszechniania nauki".

Naukowcy na swoich kolegów - blogerów patrzą często z pobłażaniem. Że to zabawa, niepoważne zajęcie, które przystoi najwyżej doktorantom. Tymczasem poza Polską blogi są platformą całkiem poważnych dyskusji naukowych - zauważa Bobak. Jako przykład podaje dyskusje prowadzone na platformie poświęconej problematyce okresu paleolitu.

Z punktu widzenia archeologa media społecznościowe zdają się być idealnym miejscem do prezentowania postępów z wykopalisk. Pod swoimi wpisami naukowcy mogą odpowiadać na pytania laików i kolegów po fachu. Dobrym przykładem takiego podejścia jest fanpage misji archeologicznej PAN w Chodliku, ubarwiony świetnymi zdjęciami i filmami. O swoich badaniach pisze też archeolog z Łodzi dr Jerzy Sikora, choć jego wpisy adresowane są głównie do kolegów po fachu. Często pisze o cyfrowych narzędziach, których używa na co dzień.

Czy blogowanie, w tym - naukowe, umarło? Zdecydowanie nie. Zmieniło się i będzie się zmieniać. Świadczy o tym artykuł, który ukazał się niedawno w Nature.

Jego autorzy przytaczają nieopublikowane badania badaczy z Karlsruher Institut für Technologie, przeprowadzone wśród niemal 900 naukowców urodzonych po 1981 r. Byli wśród nich m.in. matematycy, fizycy czy chemicy. Okazało się, że 15 proc. z nich prowadziło bloga, choć niewielu dodawało wpisy regularnie. Jednocześnie 70 proc. z badanych uznało, że komunikowanie nauki może pomóc w rozwoju kariery, a prawie 90 proc. - że mogłoby pomóc przyciągnąć do nauki więcej błyskotliwych umysłów. Może warto?

Szymon Zdziebłowski

Copyright © Fundacja PAP 2018