19.03.2019
PL EN
08.03.2019 aktualizacja 08.03.2019

Populacje koali podglądane przez drony

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Innowacyjną metodę wykrywania populacji koali przy wykorzystaniu dronów i obrazowania w podczerwieni, która jest bardziej wiarygodna i mniej inwazyjna niż tradycyjne techniki, opracowali naukowcy z australijskiej uczelni Queensland University of Technology.

Na łamach „Scientific Reports" badacze przybliżają nowatorską technikę, w ramach której do lokalizowania zwierząt wykorzystywane są drony, wykrywające sygnatury cieplne. Kryje ona w sobie duży potencjał, jeśli chodzi o ochronę koali oraz innych zagrożonych gatunków czy wykrywanie gatunków inwazyjnych.

Jak wyjaśnił dr Grant Hamilton, jeden z autorów badania, naukowcy byli w stanie sprawdzić skuteczność wykrywania koali za pomocą dronów dzięki naziemnym badaniom zwierząt wyposażonych w obroże z nadajnikami w Petrie, w stanie Queensland. System wykorzystuje obrazowanie termiczne w podczerwieni do wykrywania obecności koali mimo przeszkód w postaci drzew eukaliptusowych.

"Nikt jeszcze nie osiągnął na świecie tak dobrych rezultatów w otoczeniu tak złożonym - i w takiej skali" - podkreślił dr Hamilton. Inne systemy wykrywania populacji oparte na dronach realizowały proste założenia, np. obserwowanie fok na plaży czy zwierząt na sawannie.

Aby zwiększyć efektywność techniki, naukowcy przeprowadzali obserwacje wczesnym rankiem podczas chłodniejszych miesięcy, kiedy różnica między ciepłotą ciała koali a otoczeniem była największa. Po locie dane przetwarzał algorytm zaprojektowany tak, aby identyfikować sygnatury cieplne koali w odróżnieniu od innych zwierząt w okolicy.

Zdaniem dr. Hamiltona specjaliści zliczający koale są w stanie oszacować ok. 70 proc. osobników na danym obszarze. "My średnio osiągaliśmy wynik 86 proc. To znaczny wzrost dokładności, która jest niezbędna do ochrony zagrożonych gatunków" - powiedział.

Dalsze zalety dronów - w porównaniu do liczących zwierzęta ludzi - to większa szybkość oraz mniejszy koszt związany ze skanowaniem konkretnego obszaru. Nie oznacza to jednak, że specjaliści nie będą już potrzebni. "Są miejsca, gdzie ludzie nie wejdą - i takie, do których nie dotrą drony" - podkreślił badacz.

Naukowcy zamierzają rozszerzyć obszar badania populacji koali i wykorzystać drony w innych częściach Brisbane, południowo-wschodnim Queensland i północnej Nowej Południowej Walii. Chcą też zaadaptować algorytm w taki sposób, aby technologia znalazła zastosowanie w wykrywaniu gatunków inwazyjnych, jak np. jeleń. (PAP)

mrt/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019