18.11.2017
PL EN
22.03.2017 aktualizacja 22.03.2017

Naukowcy: wymiana gatunków w puszczy to proces naturalny

W długowiecznej puszczy wymiana wiodących gatunków drzew to proces naturalny. Nie musi ona wyglądać cały czas tak samo - mówili naukowcy podczas konferencji poświęconej Puszczy Białowieskiej. Dodali, że lokalną populację świerka osłabiają tam m.in. zmiany klimatu, a nie tylko kornik drukarz.

We wtorek w Sejmie podczas konferencji "Potrzeby natury - czy Puszcza Białowieska wymaga ingerencji człowieka?" naukowcy dyskutowali, w jaki sposób gospodarować zasobami Puszczy Białowieskiej; tłumaczyli, dlaczego ten obszar jest tak cenny, i czy puszczy rzeczywiście zagraża osławiony kornik drukarz.

Dr hab. Bogdan Jaroszewicz z Białowieskiej Stacji Geobotanicznej i Uniwersytetu Warszawskiego zwrócił uwagę, że dyskusje o sposobie gospodarowania puszczą lub sposobach jej ochrony toczą się od utworzenia Białowieskiego Parku Narodowego w 1921 r. "Wiele odsłon tego konfliktu było spowodowanych przez drobnego chrząszcza - kornika drukarza, który ma tendencję do masowego namnażania się. W Puszczy Białowieskiej - przez ostatnie pół wieku - przynajmniej raz na dekadę mamy do czynienia z jego namnażaniem" - mówił dr hab. Jaroszewicz.

Jak przekonywali uczestnicy konferencji ponowne pojawienie się kornika drukarza w Puszczy, nie powinno być więc powodem do wycinki drzew na tym obszarze na szeroką skalę. Odnosili się w ten sposób do niektórych argumentów podnoszonych w debacie publicznej na temat Puszczy Białowieskiej przez zwolenników prowadzenia wycinki. Ci przekonują, że jednym z powodów wycinania drzew jest m.in. konieczność ochrony zdrowych okazów przed kornikiem drukarzem.

"Oczywiście gradacja kornika jest bardzo silna, ale do końca sierpnia 2016 roku to było 17 proc. (zainfekowanych - PAP) świerków, a w skali wszystkich drzew to jest zaledwie 5 proc. To jest obraz tego, że puszcza rzekomo umiera" - mówił dr hab. Przemysław Chylarecki z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN.

Prof. Małgorzata Latałowa z Uniwersytetu Gdańskiego zwracała też uwagę, że populację świerka m.in. w Puszczy Białowieskiej osłabiają rozmaite czynniki, takie jak: zmiany klimatu, wyższe temperatury zimą i susze. Zwiększają one podatność drzew na różnego rodzaju zaburzenia. "Nie oznacza to jednak, że las zniknie. Długowieczna puszcza niekoniecznie musi wyglądać cały czas tak samo. Dynamika poszczególnych gatunków, wymiana gatunków wiodących to naturalne procesy, które zawsze w lesie występowały" - argumentowała prof. Latałowa.

Zwróciła także uwagę, że w dyskusji na temat zmian zachodzących w puszczy nie uwzględnia się skali czasu właściwej dla procesów przyrodniczych. "Las jest złożony z organizmów długowiecznych. Patrzenie na nie w skali kilkunastu czy kilkudziesięciu lat nie jest właściwe" - powiedziała.

Jak mówili naukowcy obecność człowieka w puszczy notowana była od bardzo dawna. "Już ponad 100 lat temu archeolodzy odkrywali ślady osadnictwa wczesnośredniowiecznego i wcześniejszego. Człowiek tam był i gospodarował" - powiedział dr Jaroszewicz. Jednak - wtórowała mu prof. Latałowa - dzięki niskiej, pradziejowej obecności człowieka na tym obszarze, a także regulacjom dotyczącym Puszczy Białowieskiej jako dóbr królewskich i ograniczeniu rolnictwa, udało się zachować ciągłość siedlisk leśnych i sprawną, naturalną regenerację drzewostanów.

"Dzięki temu Puszcza Białowieska nie jest tworem kulturowym, lecz najlepiej zachowanym kompleksem nizinnych lasów liściastych i mieszanych na niżu Europejskim" - mówiła prof. Latałowa.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że Puszcza Białowieska charakteryzuje się ogromnym bogactwem gatunkowym. Występuje tam 26 gatunków drzew; 153 gatunki lęgowe ptaków; 67 proc. krajowej awifauny lęgowej, dla 11 gatunków ptaków jest ona wiodąca ostoją krajową. Choć Puszcza Białowieska zajmuje 0,7 proc. lasów Polski, to na tym niewielkim obszarze żyje 50 proc. polskiej populacji żubra; 10 proc. polskiej populacji rysia i 100 proc. populacji ryjówki średniej.

"Jest to las zupełnie inny, niż większość lasów polskich i europejskich o złożonej strukturze wiekowej. Tutaj drzewa są większe, niż gdziekolwiek indziej w Europie. Świerki przekraczają nawet 50 metrów, czyli są wyższe niż 16 piętrowy budynek" - mówił dr hab. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN. - "W skali europejskiej i światowej to ostatnia wyspa pierwotnej przyrody. Nawet jeśli leśnicy będą eksploatowali puszczę, to za 50, 100, 200 lat zabliźni ona rany po gospodarce. Teraz jednak stracimy coś wyjątkowego".

PAP - Nauka w Polsce

ekr/ zan/

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017